bonjour chers : *
Mam nadzieję, że Wam ten wieczór mija równie dobrze co mi,
a nawet chociaż w połowie to i tak będzie dobrze.
Cały dzień spędziłam w towarzystwie moich pięknych zwierzątek,
które zaraz przestanę maltretować nożyczkami i zostawię w jakimś bezpiecznym miejscu.
Będą sobie spokojnie czekały na odpowiedni czas, by ponownie ujrzeć światło dzienne.
Dzisiejszy dzień dał mi ogromną zagadkę, o której myślę do teraz:
jak ja do cholery dam radę pomieścić tyle pomysłów w tych moich skromnych 4 ścianach?!
Z każdą minutą przybywa mi pomysłów, ale chyba już wybrałam ten ostateczny plan.
Zaraz go sobie pięknie rozrysuję, zapiszę w serduszku, główce i kiedy los zacznie mi sprzyjać,
wezmę się za ich realizację, a to będzie już lada chwila.
Za oknem coraz chłodniej, wieczory spędzam już z herbatą i ściszoną muzyczką,
a nie tak jak zawsze, w wakacyjne wieczory, ze schłodzonym napojem
i głosami w słuchawkach na full.
Mimo wszystko w moim sercu maj, gwiazdy się do mnie szeroko uśmiechają,
wiatr zaczyna popychać w stronę słońca, a nie jak to miał w zwyczaju,
wiać w twarz i przeszkadzać w spełnianiu moich marzeń i małych planów.
Ogromnie mnie cieszy, taka zamiana miejsc, w końcu jestem na tej najlepszej drodze,
by osiągnąć to o czym zawsze marzyłam, ale marzeń się głośno nie mówi,
bo się nie spełnią, więc niech to będzie dla Was tajemnica.
A skoro już mowa była o marzeniach, to właśnie jestem w trakcie realizacji jednego z nich,
efekty Wam pokażę jak tylko skończę, a planuję to jakoś na przełomie sierpnia i września.
Chyba, że wydarzy się coś czego nie miałam w planach, to wszystko może się zmienić.
Jednakże ja, pełna optymizmu, z różowymi okularami na nosie wierzę,
że wszystko pójdzie po mojej myśli, będzie wtedy idealnie.
Jeszcze został mi jeden fakt, który muszę sobie wbić do głowy,
że za niedługi czas, wracam do szkoły.
Właściwie nie tyle co wracam, co wędruję zupełnie do innego miejsca.
Jakoś smutno mi na myśl, że nie zobaczę już nigdy tych 22 uśmiechniętych mordeczek.
No ale cóż, takie życie i trzeba się przyzwyczaić.
Liczę, że moja nowa klasa mnie nie zawiedzie i,
że szybko zaaklimatyzuję się w nowym otoczeniu.
No to ja uciekam, bo dziś jeszcze trochę pracy przede mną,
poza słonikami w moich rękach są jeszcze urocze małpki i słodkie sówki,
nimi też muszę się odpowiednio zająć.
Poza tym czeka mnie jeszcze dopracowanie mojej tablicy,
no i nie zapominając o blogu, który też chcę jakoś odświeżyć,
bo aktualny wygląd nie odpowiada mi za bardzo.
No i żeby nie było to w międzyczasie chcę pochłonąć pyszną rozpuszczalną,
przeprowadzić jakieś słodkie rozmowy i zająć się trochę zdjęciami,
które już płaczą w kącie, bo nikt do nich dawno nie zaglądał.
no i dwie, cudowne, kamerkowe foteczki sprzed sekundy,
więcej takich będzie. Ot tak, by uchwycić chwilę :-)
w tym labiryncie znajdę nitkę i pójdę
wzdłuż niej, by ujrzeć światło i Twój uśmiech.
au revoir!