piątek, 8 sierpnia 2014

in love

cześć,
całkiem długa przerwa od męczenia Was moimi wypocinami dziś dobiegła końca i pewnie z własnej woli mnie by tu nie było bo odwlekałam ten moment jak tylko się dało. W sumie to sama nie wiem dlaczego, chyba w moim życiu uzbierało się za dużo spraw, o których chciałabym Wam napisać i za bardzo nie wiedziałam jak to ubrać w słowa. Nie wiem dlaczego używam czasu przeszłego bo nadal nie wiem jak to napisać ale mam nadzieję, że jakoś to będzie. dam radę ;) 


mamy wakacje, w sumie to wielkimi krokami zbliża się ich koniec ale ja już dziś mogę uznać je za cudne, po prostu. przede wszystkim mój czas wypełnił słoneczny (aż dziwne) Manchester i brązowo włosa okularnica przy boku. podsumowując czas, który tam spędziłam, a było go na prawdę dużo bo aż miesiąc, to nie żałuję i stawiam wielkiego plusa. nie było jak z bajki- to oczywiste, ale przeżyłam tysiąc cudnych chwil, wiele godzin w autobusie, tryliard momentów wypełnionych uśmiechem, niestety ale tylko 22 godziny pracy, ogrom godzin spędzonych na oglądaniu filmów, kilka wypitych piw, mnóstwo dobrego jedzenia, kawa ze Starbucksa, trochę czasu spędzonego na cudownej Picadilly, spotkania z rodziną, zakupy. wszystko było super- mimo wszystko. całą resztę puszczam w niepamięć, najważniejsze jest to, że miałam przy sobie moją kobietkę, a z nią nic mi nie jest straszne, nawet autobus który kończy trasę w cholerę drogi od domu i nieznanym jeszcze punkcie miasta! 



super lody, szkoda że tylko z wyglądu były takie smakowite, 
jednak nie ma to jak sprawdzone ulubione smaki u Jankowskich!


Picadilly, w czarno-białej odsłonie nie mają tego samego uroku-
centrum miasta tętniącego życiem, mnóstwo uśmiechniętych ludzi, 
którzy często wyglądają przedziwnie, czasami dobra muzyka,
mam nadzieję, że jeszcze nie raz tam zagoszczę bo to jedno z 
moich ulubionych miejsc w MCR!


zupełnie nowy smak, który powoli znika z mojej pamięci.
całkiem smaczny wynalazek, szczególnie w gorące dni
schłodzone trunki tego typu sprawiają że można odetchnąć


super smak gazowanego tymbarka. dziwi mnie to, że
spotkałyśmy w Anglii polski napój, którego tu za żadne
skarby znaleźć nie mogę! :(



kawusia, która udoskonaliła nam dzień, trochę mniej
smaczna niż zazwyczaj ale nie ma co narzekać bo to i tak
była najlepsza opcja ze wszystkich możliwych! 


o ile dobrze pamiętam była to niedziela, karuzela w Ashton,
super spędzone popołudnie! 


to nie wiem z jakiego powodu ale bardzo lubię!
wizyta w świetnym parku na Ashton, fajnie jest w środku miasta
znaleźć miejsce zupełnie odcięte od tego całego zgiełku, 
gdzie można w ciszy, towarzystwie fajnych ludzi i ładnym miejscu, odpocząć.


to raczej pozostawię bez komentarza :D 


urzekło mnie, przepełnione uśmiechem moim i moich super ludzi! 


i znów my w kolejnym fajnym miejscu,
 długi spacer, piękne słońce, super spędzony czas!


zdjęcia świeżo zapisane na komputerze, nie robiłam z nimi nic więcej poza szerokim uśmiechem, który mimowolnie pojawiał się na mojej twarzy na ich widok. fajnie jest wspominać chwile zapisane w poszczególnych klatkach zdjęciowych, w sumie to bardzo chciałabym Wam też opisać te zdjęcia ale chyba nie chcę poświęcać na to tak dużo czasu a byłoby go potrzeba na prawdę wiele, mam nadzieję, że takie skrócone opisy będą okay!

do domu wróciłam na zaledwie trzy dni, nie zdążyłam się nacieszyć swoim łóżkiem, smakiem obiadków mamy i Pasłękiem samym w sobie, a wyjechałam do cudnej jak zawsze Warszawy. Sama w sobie może nie byłaby taka cudna, gdyby nie towarzystwo pięknych dam u mojego boku. Pierwszy dzień, a właściwie noc którą tam spędziłyśmy była piękna. Fajna muzyka, dobre towarzystwo i pyszne malibu z mlekiem. Idealna kompozycja. Kolejny dzień szybko nam się zaczął w porównaniu do następnych bo już o 11, naszym celem były Złote Tarasy i Starówka. Zakupy jak najbardziej udane, każda z nas znalazła coś dla siebie. Starówka skradła mi serce kolejny raz, mogłabym chyba ciągle tam spędzać czas. Powrót do domu, szybkie zakupy w netto i wieczorem piwo. Czwartek spędziłyśmy w Arkadii i nad Wisłą- Boże co za cudowne miejsce! Nie da się tego opisać, po prostu trzeba dam być. Powrót do domu, przygotowanie jedzenia, Sznaps, karty i cholernie długa noc, która sprawiła, że kolejny dzień zaczął nam się z czystymi kartkami, umysłami i sercami, a wszystko stało się łatwiejsze, dla mnie z pewnością! W piątek dwa razy odwiedziłyśmy starówkę, raz by w sercu miasta przeżyć 70 sekund ciszy z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego, a wieczorem na pokaz fontann. W domu kolejny raz karty, Sznaps i pyszne jedzenie, nieprzespana noc, balkon nad ranem i później sprzątanie. W sobotę wróciłam do domu. Pięknie było i mocno dziękuję za możliwość spędzenia czasu w pięknym miejscu z super ludźmi, z którymi już wszystko jest dobrze! 


jedno z ładniejszych zdjęć zrobionych tego dnia, 
wspomniana wcześniej Wisła <3



kawiarnie na starówce na prawdę kuszące,
niestety niektóre jedynie wyglądem,
mimo wszystko i tak nie było najgorzej.
z takim towarzystwem nie mogło być przecież źle :)


szkoda, że nie mamy takiego w pełnym składzie.
zdjęcie ze środy, zrobione pod pałacem kultury, 
którego nie widać, ale obiekty na zdjęciu są dużo bardziej interesujące :D


miła niespodzianka, a właściwie dwie niespodzianki
 na początek naszej Warszawskiej przygody 


nie wiem co w nim takiego nadzwyczajnego ale polubiłam je! 


kolejny raz ja 

i na koniec kolejne z moich ulubionych! :) 


tu opisy niestety trochę bardziej ukrócone ale moja wena już powoli się wypala :( 

od prawie tygodnia moje miejsce jest w Pasłęku. Dobrze mi tu, mimo wszystko. Zdążyłam już spędzić kilka kolejnych pięknych chwil przede wszystkim dzięki obecności mojego blond chłopca, który zrobił mi niesamowitą niespodziankę, inlove. Niewiarygodne jak bardzo można się za kimś stęsknić w miesiąc. Teraz na kolejne dni nie planuje żadnych wyjazdów, ale chcę te wakacje wykorzystać w pełni tak jak robiłam to do tej pory. Wiele mnie one nauczyły, wiele dzięki nim zrozumiałam ale tu nie będę o tym pisać, to takie moje osobiste refleksje, które swoje miejsce znajdą w moim pamiętniku. Wam mogę powiedzieć, że jestem niesamowicie szczęśliwa i wszystkie sprawy, które mnie otaczają w końcu trafiły na właściwy tor. Póki co uciekam z powrotem do łóżeczka, które co chwile ogrzewa słonko wychodzące zza chmur. Deszczowa pogoda była dziś dla mnie zbawieniem, bo męczyć się w domu ze słabym samopoczuciem to tragedia. 


plac zabaw z Kubą, który lubi mnie zapewniać o tym, 
że jest moim misiem! 


moje ulubione w towarzystwie mojej największej miłości


<serduszka> 


To chyba na tyle z moich wypocin, dałam z siebie wszystko i mam nadzieję, ze jakoś to będzie. Ściskam i wracam za jakiś czas, P! 


poniedziałek, 2 czerwca 2014

para-para-paradise


witam czerwiec, który przez ostatnie miesiące był dla mnie ogromną zagadką. teraz kiedy już się zaczął jakoś wszystko się uspokoiło i wiem, że będzie pięknie. rozdział 6 oficjalnie rozpoczynam szerokim uśmiechem! ;-) 
jestem szczęśliwa i mogę to powiedzieć szczerze, w końcu. długo na to pracowałam ale opłaciło się, dla takich chwil warto żyć. ciężko mi było przebrnąć jakoś przez te ostatnie, zimne dni, kiedy to zmarznięte dłonie musiałam bezustannie grzać w kieszeniach, ale dałam radę, bo kto jak nie ja? przez ostatni czas wiele w moim życiu się wydarzyło, w sumie to wszystko na +. najważniejszym było zrozumienie na czym na prawdę polega przyjaźń. popełniłam dużo błędów, których na pewno żałuję. nie wszystko da się naprawić, nie o wszystkim można zapomnieć, ale na pewno można postarać się aby rany, które zadaliśmy bliskim nam ludziom szybciej się goiły, możemy sprawić, żeby na miejsce tych przykrych wspomnień szybko wchodziły nowe, te które w pamięci pozostaną na długo i ich siła będzie na tyle mocna by poprawiać relacje. mam nadzieję, że sprostałam wszystkiemu, nie ja to będę oceniać. chciałabym, żeby moi wspaniali ludzie czuli się przy mnie dobrze, to najważniejsze. bo przecież są dla mnie ważniejsi niż ja dla siebie samej. cała reszta wyjdzie z czasem. czasem, który ostatnio jest moim najlepszym sprzymierzeńcem i pomaga wyplątać się z każdej sytuacji, która nie jest dla mnie najbardziej korzystna. patrząc na wszystko wstecz chyba nabyłam już ważną umiejętność by nie odbierać wszystkiego całościowo, to zdecydowanie momenty są kluczowe w naszym życiu i cieszą najbardziej. w jakimś dłuższym okresie czasu zawsze doszukamy się czegoś, co złe. w chwili to będzie zdecydowanie trudniejsze, czasami nawet niemożliwe. tak, więc w przeszłości nie liczy się nic, tylko momenty. wczorajszy 1 dzień czerwca zaskoczył mnie wyjątkowo ładną pogodą, z którą dziś jest już dużo gorzej. znów nastał czas zimnych rąk i ciepłych herbat. mam nadzieje, że szybko minie bo pomimo to, że lubię zaszyć się w swoim małym królestwie na długie godziny, kiedy to moim jedynym towarzyszem jest ogrzewający kolana laptop to przy słońcu jakoś wszystko wygląda lepiej, a może po prostu jest lepsze. ale póki słońce jeszcze nie jest stałym towarzyszem moich poranków i wieczorów ja zapełniam swoją wish listę, która przepełniona jest uśmiechem, nowymi doświadczeniami, prześwietlonymi słońcem zdjęciami, długimi rozmowami, ulubionym jedzeniem i oczywiście moimi ludźmi. chciałabym tu jeszcze pisać i pisać ale niestety mój czas i wena jest bardzo ograniczona, mam nadzieję że wrócę tu jeszcze przed wyjazdem bo później nie będę miała z pewnością chwili by tu zajrzeć ale i tak ogromnie się cieszę! do następnego, 3majcie się ;* 

<3
nie mogę doczekać się już 27 dnia czerwca kiedy to w towarzystwie mojej
przyjaciółki wspólnie zajmiemy miejsca w samolocie i razem będziemy podziwiać
takie widoki, jestem pełna obaw ale wiem, że razem damy radę, nie ma innego wyjścia.
liczę na miesiąc pełen cudownych wspomnień, can't wait. 
niesamowitym szczęściem jest mieć pewność, że ma się przy sobie
osobę która z nas nie zrezygnuje i tym samym wiedzieć, że my sami
również nie zrezygnujemy.

za to chyba późną wiosnę lubię najbardziej, dostatek moich
ulubionych owoców!

moja kochana blond panienka, która swoim słodkim śmiechem wypełniła
moją wiosnę <3 


pyszności 

w towarzystwie takich zachodów słońca zawsze lepiej się coś robi,
mam nadzieję że szybko staną się one moją codziennością

chciałam tu dodać jeszcze kilka zdjęć ale komuś chyba nie podoba się to jakich dobrałam sobie przyjaciół, albo po prostu z zazdrości usunął zdjęcia, które były prześwietne. całe szczęście, że ta osoba nie ma takiej siły by usunąć w równie skuteczny sposób więzi, która łączy mnie z moimi ludźmi. mimo wszystko ślę gorące pozdrowienia tej osobie, fuckyou









niedziela, 18 maja 2014

nie mogę się winić za złudzenia

tysiące myśli przebiegają przez moją głowę jak ziarnka piasku niesione przez wiatr na pustyni. wszystko niby kręci się wokół jednego ale jakoś trudno jest to wszystko poskładać w jedną logiczną całość, było mi pięknie to jest pewne. o wielu sprawach chciałabym zapomnieć, patrząc na to przez pryzmat dzisiejszego dnia kiedy to wspomnienia są stworzycielem łez tańczących gdzieś pod powiekami. dzielnie to wytrzymuje, jestem dzielna i nie jestem sama. 'nie jestem sama',to pięknie brzmi. pięknie też brzmi 'mam nowego przyjaciela' 'Twoja herbata smakuje mi najlepiej' 'dobrze Cię było usłyszeć' i 'tęsknię'. czuć się ważnym w czyimś życiu, być na czołowym miejscu, mieć zagrzane miejsce w sercu. w sercu które przepełnione jest miłością po brzegi, sercu które jest całe dla Ciebie. Lubię kiedy całą moją uwagę przejmują te dobre chwile, zapisane na dnie serca ale nadal tak samo ważne, na dnie serca w którym jest już całkiem ciasno. wypełnione miłością do drobiazgów, uśmiechów, dobrych ludzi i smaku kawy. 
napisałam, że było mi pięknie ale przecież teraz też jest mi pięknie. cudownie jest żyć wiedząc, że jest ktoś kto na Ciebie czeka zawsze. cudownie jest zdać sobie sprawę, że życie najpiękniejsze jest wtedy, gdy największe szczęście czerpiemy z drobiazgów. Szczęście to przecież czytać książkę całą noc. Ulubiona czekolada. Czekać, aż rodzice wrócą do domu. Lubić siebie. Poprawiać swoje błędy. Chłodniejsza strona poduszki w gorącą noc. Wodoodporny tusz do rzęs. Nosić wygodne ubrania. Śmiać się. Pisać krótkie liściki. Niczego nie żałować. Zaufać Bogu. Powiedzieć 'kocham Cię'. Mieć przyjaciół, którzy potrafią rozpalić grilla. Upiec ciasteczka. Podarować komuś kwiaty. Jeść same słodkości. Zapalić ulubione świeczki. Kreskówki w sobotni poranek. Świeżo wyprana pościel. Ładnie pachnące włosy. Zapominać o tym co było złe. Pójść na spacer gdzie nogi poniosą. Pić owocowe koktajle. Wycieczki nad morze. Kawa po ósmej wieczorem. Długie kąpiele. Pudełko kredek. Piękna pogoda przez cały dzień. Głośna muzyka w głośnikach. Dostawać listy. Długo rozmawiać przez telefon. Widzieć spadające gwiazdy. Delikatne pocałunki. Piosenki śpiewane przy ognisku. Całonocna gra w karty. Kubuś Puchatek. Seanse horrorów. Nowe skarpetki. Kupować torty. Biegać po parku. Przerwa w szkole. Sok na początek dnia. Miska ulubionych płatków na mleku przed snem. Ktoś, komu można się zwierzyć. Długie rozmowy z mamą. Wkładanie zdjęć w ramki. Przyznawanie się do błędów. Karaoke. Robienie zdjęć. Psalm 23. Eskimoskie pocałunki z 5-latką. Nowa para butów. Burza. Wiara w siebie. Zrobić coś przed czasem. Leżeć długo w łóżku. Szczęście to radość z tego co już jest. Właśnie tu. Właśnie teraz. Właśnie wokół Ciebie. Póki co całe moje życie pochłania nauka przeplatana z tęsknotą i planowaniem pięknych wakacji, nie mogę się doczekać deszczowego Manchesteru. Moje serce robi się gorące na samą myśl o tym wszystkim co mnie czeka. 

moja E, która trwa przy mnie dzielnie na przerwach i pomogła mi przetrwać
poligon. Kobieta, która wypełniała mój kubek herbatą wieczorami, przez 
piękne pięć dni. dobrze jest mieć takich ludzi przy swoim boku ;-)



Cudowna Mjurka, której poczucie humoru onieśmiela mnie przy każdym spotkaniu.
cudownie jest znaleźć niespodziewanie nowego przyjaciela, a może właściwie przyjaciółkę
taką jak Ty. mam nadzieję, że to co między nami trwać będzie latami <3






 kobieta mojego życia, której nie mogło tu zabraknąć. bo w moim życiu też jej nigdy nie brakuje. mimo tego, że czasami czuję jak wiele błędów w stosunku do Ciebie popełniam to wiem, że wybaczysz. dobrze czuć jest się Tobie potrzebną i wiem, że czasami działam Ci na nerwy to nigdy nie robię tego celowo. Dziękuję Ci, za każdy wspólny dzień i noc. Mam nadzieję, że nasze życie nadal będzie się tak ze sobą przeplatać. Że plany na wspólną przyszłość znajdą swoje urzeczywistnienie. Póki co zapowiada się męczący i jednocześnie cudowny miesiąc przy Twoim boku. Can't wait.






urzeczywistnienie moich marzeń <3


mój staruszek, którego cholernie brakuje mi w codziennym życiu. mam nadzieję, 
że szybko zleci czas do naszego spotkania. 

ogromne SERCE



niedziela, 27 kwietnia 2014

happiness is having You in my life

cześć, 
przecież Wam nie powiem, że coś pęka. Tego się nie da opisać słowami, wiecie? Oddalaliśmy się od siebie każdego dnia, wypuszczałam Was z rąk i to cholernie bolało, myślałam, że nie będę w stanie tego zatrzymać ale znów Was mam, znów jest mi z Wami pięknie ;-) mam nadzieję, że Wy czujecie to samo, bo na tym zależy mi najbardziej. nie chcę żeby m ędzy nami było coś nie tak. pewnie znowu zależy mi za bardzo, ale jak pomyślę że mogłabym Cię stracić to boli nie każdy kawałek ciała. Za szybko się przyzwyczajam, to moje przekleństwo. Najgorsze jest to, że tego się nie da oduczyć. Tak chyba po prostu ma każdy, kto choć raz poczuł się samotny. Liczę jednak, że ja już nigdy nie poczuję się samotna, mam przecież moich cudownych ludzi, z którymi idę krok w krok i zdobywamy kolejne szczyty. Góry przenosimy dłońmi, a sercami rozpalimy niejedno ognisko naszych wspólnych wspomnień. Jednak chyba najpiękniejsze jest to, że mimo tego, że nie wszystko kończy się sukcesem to potrafimy nadal być razem i starać się do upadłego tylko po to, by po prostu być razem. przyjaciele to największy skarb, przekonuję się o tym każdego dnia. trudno jednak cieszyć się własnym szczęściem, kiedy dookoła tyle smutku w najbliższych, kiedy czuje się totalną bezsilność i kiedy sama obecność nie wystarcza, choćbym starała się jak mogę to jestem przegrana na starcie ale zrobię wszystko co w mojej mocy, dla nich przecież warto jest poświęcić wszystko. warto też czasami patrzeć w przyszłość nie tylko ze strachem w oczach ale przez okulary pokazujące tylko te piękne chwile które nas czekają. przecież jest ich niesamowicie dużo. za moment zaczyna się majówka, idealna chwila ma odetchnięcie i nabranie sił na kolejne męczące dni szkoły. plany piszą się same, w głowie snuje się tysiąc myśli jak wykorzystać każdą wolną chwilę przy boku moich wspaniałych ludzi. później poligon, który jest dla mnie wielką zagadką i którego chyba nie chce. jeszcze moment został do pięknej niebieskiej 18, która spędza mi sen z powiek. nie chcę już czekać na odpowiednie momenty, najlepiej będzie je wykreować sobie samodzielnie, po swojemu. 



                      hold my hand and we will run away ;-)
















garstka moich ulubionych na obecną chwilę, 
chciałabym tu pisać i pisać ale jakoś moja głowa nie dostarcza mi
żadnych sensownych słów tylko krąży gdzieś wśród ulubionych piosenek. 
'nic nie zmieniać, tak jak jest jest dobrze' 
patrząc na to z tylko mojej perspektywy byłoby pięknie 
ale ogromnie chcę żeby w Waszym życiu tez zagościło trochę
spokoju i bezpieczeństwa, trzymam za to mocno kciuki. 
wracam niebawem, będzie teraz mnóstwo czasu i stworzę 
odpowiednie momenty do tego by tu wrócić, choć na chwilę.
a Wam życzę dużo słońca, kawy i kogoś bliskiego u boku,
trzymajcie się P. :-)