jako, że w końcu się zabrałam za pisanie tego posta to będę dziś tu pisać i pisać, aż skończy mi się wena, czas i ochota. Trzymam w sobie ogromne pokłady energii, tej pozytywnej oczywiście, więc mam nadzieję, że uda mi się napisać coś fajnego. Także pozostało mi tylko włączyć muzykę, złapać w rękę kubek z moją ulubioną gorącą czekoladą. Trzymam za siebie kciuki i do dzieła! Moje życie ostatnio ciągle obraca się na jakimś mechanicznym spodku i ciągle zmienia położenie bycia. Trochę mi to przeszkadza, zmiany już nie są dla mnie dobre, chyba stałam się bardziej monotonna i chcę na jakiś czas przystopować ze wszystkim, ale to nic. Tak własnie wygląda zbieranie energii w moim wykonaniu. Wiem, że za jakiś czas obudzi się w mnie nowa Patrycja, która będzie potrafiła zdobyć ten świat na własność, bez większego problemu, przecież wystarczy tylko mocno chcieć i się starać a sukces murowany. Skończył się już mój 'zły czas' i teraz czekają za rogiem tylko te dobre chwile do których bardzo tęskniłam. Jednak świadomość, że po burzy zawsze wychodzi słońce nie pozwalała mi się poddać i zostawić tego wszystkiego samemu sobie, trzeba zawalczyć przecież o to, co dla nas najważniejsze. Doskonale udaje mi się opanować większość problemów, choć są takie, które mnie przerastają, ale to tylko kwestia pogodzenia się z nimi. Jeszcze na wszystko jest czas, ja sobie poradzę, z pewnością, z resztą jak za każdym razem,przecież duża dziewczynka ze mnie! Bardzo lubię środy, fajnie jest tak spowolnić obroty w środku tygodnia. Ale póki co to czeka mnie trochę nauki z angielskiego, a później cały wieczór dla mnie. Czyli ogólnie bez tragedii. I nawiasem mówiąc to byłam przekonana, że ten post jak i jego pisanie będzie wyglądało zupełnie inaczej, ale nie szkodzi, idealnie dopełniam samą siebie, to chyba jedyna sztuka, którą udało mi się opanować do poziomu perfekt. Miłego wieczoru, trzymajcie się ( :
