czwartek, 22 listopada 2012

kocham Cię życie

jutro zaczynam weekend, który trochę mnie rozczarował już, jeszcze się nie zaczynając, oczywiście mowa tu o jego wstępnej części, ale liczę, że nie będzie tak źle. Aktualnie siedzę sobie w ciepłym pokoju, pod ciepłym kocykiem, z gorącym kubkiem kakao w ręku i śmieję się jak dziecko do monitora. Za oknem już całkiem ciemno, niebo typowo listopadowe, a mi brakuje jedynie gwiazd na niebie bo nastój mam czerwcowy, radosny, wymarzony wręcz. Jestem szczęśliwa i mogę mówić o tym głośno wszem i wobec, cholernie podoba mi się ten stan. Od niedawna zaczęłam żyć na nowo, te same problemy, Ci sami ludzie i to same otoczenie, ale zupełnie inna ja, jakby bardziej uśmiechnięta, ciekawa świata i obecna w tym wszystkim. Dobrze mi zrobiło odseparowanie się od wszystkiego bo nabrałam odpowiednio dużo siły i mogę zdobywać ten świat, który w moich oczach z dnia na dzień staje się coraz piękniejszy. Dumnie będę kroczyć przez życie z najlepszymi ludźmi przy moim boku, ulubioną muzyką w słuchawkach, obowiązkowym uśmiechem na twarzy i wspaniałą książką w ręku. No i jak już wspomniałam o książce to na mojej drodze pojawiła się ta, która wiele mi uświadomiła, fajnie jest napotykać dobre rady całkiem niespodziewanie, chciałabym żeby częściej w moim życiu były takie sytuacje, ale co za dużo to niezdrowo. Ja już jestem wypełniona dobrą energią po brzegi, tego jeszcze nie było. Doszłam do wniosku, że do pełni szczęścia nie potrzeba nic więcej niż przyjaźń, miłość i szczerość, wystarczy żebyśmy byli razem a dotrzemy na metę na finiszu, zdecydowanie. Do pełni szczęścia brakuje mi smacznej czekolady, mam chrapkę na coś słodkiego, poradzę sobie z tym za momencik. A póki co to dalej idę szukać inspiracji ukrytej głęboko w książce. Trzymajcie się cieplutko bo listopadowe wieczory zimne są! 

moje serducho rwie się do Ciebie
być szczęśliwą
kochać życie
śmiać się jak dziecko 





środa, 14 listopada 2012

cześć, mam 100 postów!

jako, że w końcu się zabrałam za pisanie tego posta to będę dziś tu pisać i pisać, aż skończy mi się wena, czas i ochota. Trzymam w sobie ogromne pokłady energii, tej pozytywnej oczywiście, więc mam nadzieję, że uda mi się napisać coś fajnego. Także pozostało mi tylko włączyć muzykę, złapać w rękę kubek z moją ulubioną gorącą czekoladą. Trzymam za siebie kciuki i do dzieła! Moje życie ostatnio ciągle obraca się na jakimś mechanicznym spodku i ciągle zmienia położenie bycia. Trochę mi to przeszkadza, zmiany już nie są dla mnie dobre, chyba stałam się bardziej monotonna i chcę na jakiś czas przystopować ze wszystkim, ale to nic. Tak własnie wygląda zbieranie energii w moim wykonaniu. Wiem, że za jakiś czas obudzi się w mnie nowa Patrycja, która będzie potrafiła zdobyć ten świat na własność, bez większego problemu, przecież wystarczy tylko mocno chcieć i się starać a sukces murowany. Skończył się już mój 'zły czas' i teraz czekają za rogiem tylko te dobre chwile do których bardzo tęskniłam. Jednak świadomość, że po burzy zawsze wychodzi słońce nie pozwalała mi się poddać i zostawić tego wszystkiego samemu sobie, trzeba zawalczyć przecież o to, co dla nas najważniejsze. Doskonale udaje mi się opanować większość problemów, choć są takie, które mnie przerastają, ale to tylko kwestia pogodzenia się z nimi. Jeszcze na wszystko jest czas, ja sobie poradzę, z pewnością, z resztą jak za każdym razem,przecież duża dziewczynka ze mnie! Bardzo lubię środy, fajnie jest tak spowolnić obroty w środku tygodnia. Ale póki co to czeka mnie trochę nauki z angielskiego, a później cały wieczór dla mnie. Czyli ogólnie bez tragedii. I nawiasem mówiąc to byłam przekonana, że ten post jak i jego pisanie będzie wyglądało zupełnie inaczej, ale nie szkodzi, idealnie dopełniam samą siebie, to chyba jedyna sztuka, którą udało mi się opanować do poziomu perfekt. Miłego wieczoru, trzymajcie się ( : 







sobota, 3 listopada 2012

someone like U

HEJKA ;-) 
Lubię takie soboty całe w domu, bez żadnych obowiązków. Dzień w łóżku z książką, kubkiem kakao i moim pamiętnikiem, który wraca do poprzedniej formy i nabiera nowego życia. Taki STOP w tym całym zamieszaniu bardzo dobrze mi zrobi, przydaje się czasami odciąć od całego świata i odpocząć. A teraz siedzę sobie, mój mały słodki bąbel biega i zajmuje mnie różnymi głupotami. Zaraz zrobimy jakieś foteczki, bo to co planuję mnie omija i jakoś nie chce mi się nawet ruszać tyłka z domu. Na jutro mam plany,które koniecznie muszę zrealizować. A po niedzieli zaczyna się tydzień, który jakoś w ogólne mnie nie rusza, choć jak zawsze będzie pracowity- przecież i tak sprostam. Bardzo podoba mi się perspektywa spędzenia całych dni w towarzystwie moich ziomeczków. A póki co to muszę iść bo mój mały słodki Misiaczek narzeka, że tylko gram na tym komputerze! Do następnego razu, trzymajcie się :) 

foteczka z matematyki i moja ręka gadżeta :)

nasze rozmazane słodkie mordeczki <3