środa, 19 marca 2014

happiness is..

coraz częściej moim głównym celem dnia jest walka ze swoimi słabościami, jest cholernie ciężko i czasami na prawdę brakuje mi już sił. ale przecież muszę dawać radę, bo kto da radę jak nie ja? wieczory spędzone przy biurku nad sterta bzdurnych tematów do nauczenia nie sa tym, o czym marzę. dziś jest pięknie, dziś jestem sama na moim ulubionym miejscu a od książki, która skradła moje serce odrywa mnie co jakiś czas potrzeba kolejnego kubka ulubionej kawy. to niesamowite że kombinacja niecałych 35 liter zamknięta w 350 stronach może tak bardzo zmienić nastawienie do życia. nie chce kolejny raz obiecywać zmian na które nie mam siły, przecież każdy jest dla kogoś ważny, bez znaczenia na to jakim człowiekiem jest z zewnątrz, bez znaczenia na to co pokazuje światu swoim zachowaniem. najważniejsze jest to, co możemy zauważyć tylko sercem a ja pokazuje to już osobom, które moglabym zliczyć na palcach jednej ręki. przykre, że ludzie odchodzą i przykre, że czasami pozostawiają po sobie w sercu niewielką dziurę, której nie da się zapełnić. ale taka już kolej rzeczy, czas się z tym pogodzić i uzbroić w cierpliwość, kiedyś przestanie boleć. czas odłożyć na bok sentymenty i zacząć żyć tym co tu i teraz. a jeżeli tu i teraz nie jest dobrze to może czas zacząć patrzeć na życie przez lupę, przybliżając to, co sprawia nam największą przyjemność, przybliżając uśmiechy bliskich, słońce o porabku, zapach kawy, wygodne łóżko, szczere rozmowy i bliskość przyjaciół, którzy przecież powinni być zawsze. czas zacząć marzyć drobnymi marzeniamk, a wtedy te wielkie będą niesamowitą radością, której mimo tego ze często brakuje to na pewno za jakiś czas wróci do mnie na dłuższa chwile, cierpliwości.
póki co moim największym szczęsciem jest kochać i być kochaną, bo tego nie odbierze mi nikt ;)