niedziela, 20 stycznia 2013

cześć (: 
dziś z mojej strony coś bardziej ambitnego bo mam ochotę wyżalić się i poczuć jak dawniej kiedy pisałam tu więcej i częściej, choć na moment wrócić do czasu kiedy wszystko było po mojemu i było całkiem cudownie. Jakieś 180 stopni temu moje życie wyglądało zupełnie normalnie, uśmiech był czymś na porządku dnia codziennego, a w głowie kołatały się same pozytywne myśli. Dziś wszystko odwrotnie. Poranna kawa jest tylko codziennym rytuałem a nie wywołującą uśmiech rozkoszą. Łóżko jest moim nierozłącznym przyjacielem a nie jak dawniej kochankiem na noc. Spędzam całe dnie z kocem i tą smutniejszą muzyką, która też jest zastępstwem szybszych, imprezowych kawałków, na których myśl w głowie przewija mi się , tysiące momentów zakrapianych alkoholem. To beznadziejne uczucie ustać się tym typem człowieka przed którym się zawsze uciekało. Stanowczo przyszedł czas by zmniejszyć obroty.. Przecież życie to nie tylko co weekendowe imprezowanie. W tak banalnie krótkim czasie stałam się tak sztucznie dorosła, a przecież to nie jestem ja. To nie ta sama uśmiechnięta Patrycja w dwóch warkoczach mówiąca wszystko z entuzjazmem, pełna energii i patrząca na świat przez różowe okulary. Kolejny raz zmieniłam się na siłę, na własną odpowiedzialność i z własnej woli- kolejny ciężki życiowy błąd. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że cholernie trudno będzie mi wrócić do niedawno utraconych ideałów. Ale dam radę, muszę dać radę, mam to przecież we krwi. O tym prawdziwym dorosłym życiu nie wiem zupełnie nic, mam jeszcze dwa lata to tej formalnej dorosłości, a do tej mentalnej jeszcze dalej. Na jaką cholerę więc zachciało mi się być dorosłą? Nie wiem, chyba chciałam udowodnić sobie i innym że potrafię być mniej dziecinna, że potrafię wypić, że potrafię pokazać swoją złość, obrazić się na kogoś, być zupełnie inną osobą niż zawsze. Ale przecież Patrycja taka nie jest, to tylko jakaś nędzna podróba, która chciała mnie zastąpić. Już wróciłam, ta dawna, lepsza Patrycja. Dużo czasu poświęciłam na przemyślenia i doszłam w końcu do celu. Tego, którego szukałam od dawna. To nie był zmarnowany czas. Zebrałam się na odwagę by stanąć do walki ze swoimi słabościami, jestem wygrana i szczęśliwa. Tak, jestem szczęśliwa dziś i jutro też będę bo mam dla kogo się uśmiechać i z kim ten uśmiech dzielić. Blisko mnie cudowni ludzie i choć nie zasługuję na to szczęście, które dają mi każdego dnia to będę się starać o to, by być coraz lepszą. Ta Patrycja już potrafi mieć przyjaciół i potrafi ich docenić.  Straciłam już zbyt wiele, więc teraz mogę tylko zyskać. Tak nawiasem mówiąc to szalenie frustrujące uczucie być ciągle w centrum jakiegoś zamieszania, być ciągle o coś oskarżanym i czuć pod stopami dno tego całego syfu a jakim się znalazłam. Zbyt wiele toksycznych znajomości, zbyt wiele niedomówień i zbyt wiele uczuć we mnie. Czuję jak wszystko się we mnie gotuję, potrzebuję rozmowy żeby rozładować napięcie, dobrze że nie jestem sama, mam mojego nowego brata z kinder niespodzianki i 3 najlepszych na świecie przyjaciół, dziękuję, że nadal jesteście choć ja bywam tylko czasami. Zły ze mnie fundament na którym powinno się budować stałe związki, przyjaźnie i znajomości, trochę zbyt ruchliwa jestem w kwestiach uczuciowych ale jestem jeszcze dzieckiem i to moje wewnętrzne dziecko kocha najmocniej i najbardziej szczerze Was, tych którzy są bez względu na wszystko. Na dziś to tyle, mama mi przyniosła na pocieszenie duży kawałek ciepłej szarlotki z lodami śmietankowymi, muszę podnieść mój wskaźnik humoru to poziomu 100. Trochę przykro. xoxo, P.

wtorek, 15 stycznia 2013

i need sun

co z tego, że zima jest piękna, jak jest mi tak cholernie zimno i choruję raz na dwa tygodnia- chcę słońca. znów zawiodłam bo miałam być tu częściej, a kompletnie olałam to postanowienie i wracam tu po 2 tygodniach. Jakby się nad tym głębiej zastanowić to nie ciągnie mnie tu już tak samo mocno jak zawsze, tą internetową wersję zastąpiłam całkowicie moim niezastąpionym pamiętnikiem w wersji papierowej. jakoś mi tam lepiej i bezpieczniej o wszystkim pisać. Ostatnie dni nawet w miarę no bo nie mam na co w sumie narzekać, już nie mam. Wcześniej było słabo ale wszystkiemu zaradziłam ładnie i jestem dumna z siebie maks. teraz pozostało mi czekać na najlepsze ferie z najlepszymi ludźmi pod słońcem. do następnego razu 







wtorek, 1 stycznia 2013

podsumowując

wczorajszej nocy zamknęłam jeden z najważniejszych rozdziałów mojego dotychczasowego życia, 2012 rok tylko w moich myślach i zapisany gdzieś tam na kartkach. Od dziś będzie już wszystko inaczej. Mamy godzinę 22:58 a ja uświadamiam sobie kilka ważnych faktów, jestem tu i mam zamiar napisać coś, co w ciężkich chwilach mi pomoże. Wracając jeszcze na moment do '12. Okres mojego życia, który wiele mnie nauczył, pozwolił zrozumieć wiele spraw, dał nadzieję na lepsze jutro, pozwolił mi stracić wiarę w ludzi, pokazał jak docenić przyjaciół, pozwolił by wróciła do mnie jedna z najbliższych mojemu sercu osób, podarował mi mnóstwo miłości, wręczył całe pasmo smutku i płaczu, zabrał mi z głowy kilka problemów i kilka nowych do niej dołożył. Jednak jakbym miała sporządzić bilans zysków i strat z pewnością wyszłabym na plus. Nie mogę żałować niczego co wywołało uśmiech na mojej twarzy, a z racji tego, że uśmiechu było co nie miara to mogę uznać, że szczęście tym razem było po mojej stronie. Jestem z siebie dumna, że potrafiłam stawić czoło tylu trudnym chwilom, że mimo wszystkich niepowodzeń nadal tu jestem i chcę być. Teraz postanowiłam zmienić w sobie wszystko, tak wiem, że mówiłam już to milion pięćset razy ale tym razem będzie inaczej. Nowa Patrycja już do Was pisze i będzie Was witać bardzo często, obiecuję. Jak każdego roku listę postanowień noworocznych sporządziłam, jednak nie opublikuję jej, dopiero jak uda mi się zrealizować to co chcę, wtedy zobaczycie co to takiego było. Wczorajszy wieczór, który oczywiście grzechem byłoby pominąć był dobry, dobry do czasu aż kolejny raz ludzie pokazali mi, że jest w nich zero uczuć, że nie mają za gorsz sumienia i wyczucia czasu. Chyba trochę zawiodłam samą siebie i nie tylko ale trudno, dałam z siebie ile mogłam i starałam się bardzo, szkoda że wyszło jak zawsze i za to przepraszam. Teraz muszę zacząć działać, przemyślenia mam za sobą, poświęciłam na to cały pierwszy dzień roku i choć źle to wpłynęło na moje samopoczucie to cieszę się, że mam już dobre fundamenty żeby zdobyć ten świat kolejny raz. Liczę, że 2013 będzie jeszcze lepszy niż ten poprzedni, że uśmiech będzie występował zdecydowanie częściej, a łzy smutku będą wykluczone całkowicie. Liczę, że ludzie których kocham już nigdy nie będą musieli cierpieć. Liczę, że w końcu uda mi się zrobić coś całkowicie dla mnie nie patrząc na innych (tak wiem, że to czysty egoizm). Liczę, że uda mi się naprawić to co zburzyłam w ostatnim czasie. Liczę, że nadal będą mogła tu być i nic nie stanie mi na drodze do prawdziwego szczęścia. Liczę, że będę potrafiła w końcu mówić o swoich uczuciach tak jak jest. No i na koniec chciałabym bardzo mocno podziękować dla wszystkich, którzy przy mnie byli, wspierali mnie i wielokrotnie ze mną płakali, jesteście najcudowniejsi! Trzymajcie się ciepło i Wam również życzę, żeby '13 rok był tym najlepszym bo trzynastki wcale nie muszą być pechowe. Wracam niebawem, buziaki ;* 







+bardzo mocno czekam na weekend :podekscytowany:
++dziękuję Ci bardzo mocno M.
+++chcę już wypić naszą dorosłą kawę, tęsknię

Zamknięcie oczu i udawanie, że wszystko jest w porządku, nie jest trudne. Ale jak długo można iść z zamkniętymi oczami?