sobota, 30 czerwca 2012

love it

było SUPERANCKO, więcej takich dni, a ognisk w szczególności!
takim jednym zadaniem bym podsumowała to wszystko, 
jednak pomimo przeciwności daliśmy radę,a to najważniejsze!
a teraz uciekam bo ambitne plany na jutro!
gutnajt ;*


Wierzbowska czeka na replay!


piątek, 29 czerwca 2012

awesome!

w głośnikach dobra muzyka, zimne picie w łapce i moja ulubiona siostrzyczka pod słuchawką, pięknie! Dłuuuga noc przede mną, bo po co marnować cenny czas na spanie, w tym roku za dużo mi przeleciało go przez palce, tak więc nadrabiam sobie to teraz, kiedy tylko mogę ;-) No i obiecałam sobie, że w wakacje będę tu codziennie, zobaczę co z tych moich planów wyjdzie. A no i jutro upragniona sobota <3 3MAJCIE SIĘ MOCNO ;*











"pamiętaj, każdy Cię zrani. Ty musisz jedynie odróżnić tych, dla których warto cierpieć" 
***
"obiecaj mi, że zawsze będziemy i nigdy nie będziemy musieli przypominać sobie, 
że powinniśmy być"
***
BOŻE SPRAW, BY TE WAKACJE BYŁY NAJLEPSZE NA ŚWIECIE *.*!

czwartek, 28 czerwca 2012

cry me a fucking river



te dni dały tlen moim płucom, 

dziś oboje wiemy, że te dni już nie wrócą


Wiedziałam, że ten moment nastąpi, ale nie spodziewałam się, że tak szybko. Pora to jakoś ładnie podsumować, żebym za kilka lat przypadkiem na to wpadła i uśmiechnęła się szczerze do monitora czytając to co tu właśnie napisze. Te trzy lata, najcudowniejsze trzy lata mojego życia przeleciały mi przez palce tak szybko, że nawet nie zasmakowałam na dobre się w tym wszystkim, a okazuje się, że to koniec. Jak dziś pamiętam moje pierwsze niepewne kroki, kiedy 1 września 2009 roku wchodziłam do klasy numer 24 i myślałam tylko 'cholera jasna, co ja tu robię. przecież jestem jeszcze dzieciak, to za wcześnie na gimnazjum' ale później, później już wszystko poleciało. Pierwsza ławka, środkowy rząd, Pani ciepłym głosem mówi plany na następny dzień, myśli się stopniowo uspokajają. Pewniej myślę o najbliższej przyszłości. Jestem całkowicie spokojna, wychodzę z klasy i myślę "chyba nie będzie aż tak źle, nie jestem tu sama!". No i mijały kolejne dni, nawiązywały się przyjaźnie, znajomości, zdobywałam pierwsze gimnazjalne oceny, jestem dumna z siebie, że daję radę. Później jakiś skok, odechciewa mi się wszystkiego, chcę znów wrócić do podstawówki, ze którą w głębi serca tęsknię- ale sytuacja się normuje, chęci wracają, jest dobrze. No i zima- jestem w Giżycku cudnie. Szybko mijają miesiące, po zimie wiosna, lato. No i upragnione wakacje, ale już chwilę później narastająca tęsknota do gimnazjalnej przyjaciółki, do gimnazjalnej klasy, ławki w szkole, kolejki na dożywkę, zeszytów, książek, sztucznych i szczerych uśmiechach na korytarzu. Dobrze mi zrobiła przerwa, mam ochotę żeby się starać, więcej uśmiechu jest we mnie, ze mną już cudowne wakacje, najlepsze w moim życiu. Wracam, znów mamy wrzesień, endorfiny we krwi buzują niesamowicie, jestem szczęśliwa, że jestem w szkole, czekałam na to. Wszystkie sprawy, które w zeszłym roku zostały podburzone, teraz wyszły na prostą. Entuzjazm narasta. Miął wrzesień, październik, listopad. No i mamy grudzień- przełom. Przerwa świąteczna, ferie i zimowisko-Iława, było pięknie. Wracam do szkoły, no i pół roku, prawię najpiękniejsze pół roku w moim życiu, mija jak z bicza strzelił. Beznadziejne wakacje, w trakcie których zacieśniła się przyjacielska wieź, jedyny plus z ich trwania. Odliczam dni do roku szkolnego. Każdy wieczór spędzam na romantycznych rozmowach przez telefon, wspominaniu i oglądaniu Ferdusia, fenomenalnie, kurczę fe-no-me-na-nie! 17 sierpień- pierwszy wpis w moim pamiętniku, jestem z siebie dumna i obrastam w piórka. No i mamy kolejny wrzesień, mija pół roku, które było pełne wzlotów i upadków, ale dałam radę, nie byłam z tym sama. Sytuacja staje się bardziej klarowna. Zaczynam żyć pełnią życia, staram się o stopnie (w końcu to ostatnia klasa) , mija pierwszy semestr. Później drugi, który opiszę już bardziej szczegółowo. Mamy luty, naprawiamy wszystko co się da, bez żadnego oporu wchodzę w najlepszy układ jaki mogłam. Odzyskuję nadzieję na lepsze jutro, szczęście mną przemawia. Dostaję najlepszego smsa w moim życiu, prowadzę najlepszą rozmowę w moim życiu, odkrywam to, czego nie widziałam nigdy wcześniej, chwytam za ręce przyjaciół i zdobywamy świat. Marzec- podejmuje decyzje, która do dziś wnosi w moje życie bardzo wiele, rozbłyskują mi się w oczach światełka nadziei na lepsze jutro. Wszystkie co tylko może zaczyna się układać, marzenie. Patrycja jest szczęśliwa. Kwiecień, jest świetny, pierwsze słońce, życie nabiera nowego sensu. Odkrywam kolejne karty życia, znów jest dobrze, bardzo dobrze. No i mamy maj, delikatne problemy ze zdrowiem, ale nie jest źle. Bo to najcudowniejszy maj w moim życiu, zdecydowanie. Czerwiec, ja- świadoma, że to już niedługo koniec tej całej sielanki, jestem przerażona końcem roku, przerażona do teraz. Boję się i nie chcę. Muszę wybrać szkołę i wybieram. Planuję moje życie, ale cholera jasna, nie chcę tego robić. Jestem jeszcze dzieckiem, mam na to czas, a oni mi mówią, ze muszę, no to skoro muszę, to robię. Środa, 21 czerwiec-dowiaduję się, że na moim świadectwie będzie czerwony pasek-szczęście. Piątek, 22 czerwiec-widzę wyniki testów, jestem z siebie dumna-szczęście x2. Sobota, 23 czerwiec-polonez, wieczorek, czuję się spełniona, jest cudownie- szczęście x3+ niepewność, bo wiem, że ten koniec już blisko. No i jestem tu dziś jest czwartek 28 czerwca, siedzę z zeszklonymi oczami, na samą myśl o tym wszystkim oczy automatycznie napełniają się łzami. Nigdy już nie zobaczę tych wszystkich twarzy, będę tęsknić za wszystkim. Bez wyjątków. Chcę wakacji, a później wrócić znów do szkoły na 3-go maja, do mojej klasy, do mojej 3h, do 24, kurde. Cofnijmy się o jeden rok, jeden jedyny roczek, przecież to tak niewiele. A uszczęśliwi mnie tak bardzo, szkoda, że to nie takie łatwe. Dziękuję Bogu, że na mojej drodze spotkałam takich ludzi, że mogłam spędzić w ich towarzystwie całe trzy lata, najlepsze trzy lata mojego życia. Teraz mam tylko nadzieję, ze kiedyś jeszcze ich spotkam w tych samym gronie na jakimś spotkaniu po latach. I życzę im wszystkim dużo szczęścia, tak w ramach podziękowania, za to że byli, bo to najważniejsze. Chciałabym jeszcze tak wiele powiedzieć, ale nie sposób wszystkiego opisać tu w jednej notce. Idę korzystać z pierwszego dnia wakacji, w sobotę ognisko, czekam z niecierpliwością, 8 sierpnia kolonia, będzie fantastycznie. I powoli przyzwyczajam się do myśli, że we wrześniu już maszeruję o krok dalej. Kocham z całego serca i nigdy nie zapomnę. 


mieliśmy wszystko, a nie mieliśmy nic. 
rozpaliłaś ognisko w mym sercu jak nikt. 
mieliśmy wszystko, teraz nie mamy nic. 
byliśmy wtedy blisko, a tak daleko dziś.

wtorek, 26 czerwca 2012

szaron makarooooon

Siemano ;D
całkiem superancki dzień za mną, a co. 
Choć wieczór i tak jest dwadzieścia razy lepszy, zdecydowanie śmieszniejszy i w ogóle.
 No ale przyszłam tu tylko żeby pochwalić się moim prześwietnym makaronem na głowie, enjoy! 






poniedziałek, 25 czerwca 2012

happiness

Siemanko Mordeczki ;>
Mam nadzieję, że Wasz dzień nie jest taki nudny jak mój, ale mimo wszystko- jest dobrze i to się ceni! Coraz bliżej do tych upragnionych wakacji, trzy dni i jestem całkowicie wolnym zobowiązań szkolnych człowiekiem, już nie mogę się doczekać pierwszego haustu wakacyjnego powietrza, ech :D No i obowiązkowo sobotnie ognisko, którym jaram się już dłuższy czas, będzie pięknie, zdecydowanie! Tymczasem staram się ogarnąć to wszystko co miałam na dziś zaplanowane, a jest tego tak dużo, że chyba znów zostawię wszystko na ostatnią chwilę, żeby użalać się nad swoja głupotą, że nie zrobiłam tego wcześniej. No ale niektóre sprawy nie mogą więcej czekać, bo w innym wypadku te wakacje nie będą już takie fenomenalne jakie mają być. To ja uciekam sprostać moim dzisiejszym zadaniom, film już czeka, jeszcze kubek czegoś ciepłego do picia i I'M IN PARADISE. + dołączam kilka zdjęć z poloneza, żeby były  ;D






czwartek, 21 czerwca 2012

stary strong


Hejoooł ;-)
W końcu okres całkowitego luzu uważam za oficjalnie rozpoczęty, cieszę się niesamowicie z tego faktu. Jeszcze tylko równiutko tydzień i rozpoczynam najlepsze wakacje mojego życia, więc już nie mogę się doczekać, ale żeby były takie cudowne jak chcę, muszę wypełnić kilka beznadziejnych zgłoszeń, podań, kart- czyli wszystko to, czego nie lubię najbardziej. Muszę się za to zabrać jeszcze dziś, żeby wszystkie moje plany były owocne, także sprostam. Poza tym zostały jeszcze tylko niecałe dwa dni i wszystko to, na co czekałam od dawna się ziści. Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że jak najlepiej, choć i tak są już argumenty, które sprawiają, że się odechciewa. Mimo wszystko czekam z niecierpliwiona na tą sobotę i na moje upragnione wakacje. No i żebym nie zapomniała, zakochałam się w mojej średniej, mniaaam.     Tymczasem słuchawki w uszy i odpływam przy najlepszych kawałkach 




Żyje w biegu - imion nie pamiętam, mam dość.
Trzymam cały świat w swoich rękach - mam moc.
Jestem blisko jednak jeszcze nie tam, gdzie chcę być.
Wierzę w sny - nie śpię - czekam, aż nadejdzie świt.
Kocham żyć, dobrze wiesz, że nie zmienię nic.
Kocham dni, dzięki nim jestem tu, to jeszcze nic.





wtorek, 19 czerwca 2012

dream

Hejoooł ;-)
Wszystko pięknie, jeszcze tylko jutro- całkowity lajcik i tak już do wakacji :serduszka: 
Masa planów jest, teraz tylko realizacja, ale to już poczeka do 28.06.12r
Mam tylko nadzieję, że już nic nie stanie na przeszkodzie, trzymam kciuki, MOCNO. 
A teraz dalej idę randkować z historią, cudowny wieczór, mniam. 
Goodnighteveryone!



DON'T CRY
You say "fuck it" and smile!

niedziela, 17 czerwca 2012

my darling

Witam ;-)
Miło spędzony dzień za mną, pomimo tego, lubię takie niedziele, jak ta dziś. Mój szkolny tydzień trwa tylko do środy, a później całkowity luz, czyli to na co czekałam od dawna. Ludzie są bardzie głupi niż mogłoby się to wydawać. Ale nic na to nie poradzę, każdy ma swój osobisty styl bycia i niech taki będzie, ale nie w moim towarzystwie, tym bardziej sprawiając niejasne sytuacje na koncie moim i moich bliskich. Czekam tylko żeby to wszystko się wyjaśniło, bo szkoda czasu na zamartwianie się takimi 'bzdurami', które mimo wszystko zostawiają jakąś tam nutkę niepewności głęboko w nas. Tyle w temacie, co szkoda marnować i słów i czasu jak już wcześniej wspomniałam ;) Mam trochę zdjęć ale na dziś postanowiłam dodać moje ukochane, z wielu względów, ale ulubionym już zostanie na zawsze. A teraz uciekam do mniej przyjemnej sfery tego wieczoru, ale poradzimy sobie, pewnie, że tak. 3majcie się. A ja wracam tu do Was już niedługo, kiedy tylko znajdę wolną chwilę i odrobinę chęci połączoną z dobrym pomysłem ;-)

Kocham z całego serduszka, tak 

sobota, 16 czerwca 2012

stop and SMILE

Za oknem pada, standard od jakiegoś czasu, ale ja siedzę nienaruszona pod ciepłą kołdrą i fajną muzyczką w głośnikach. Piękny wieczór, choć emocji może trochę za dużo jak na jeden raz, no ale cóż, jest dobrze i to się liczy! Wielkie plany dziś snuję i bardzo mi z tym dobrze, myśli się uspokajają, a na serduchu cieplutko.  Cicha nadzieja we mnie drzemie, że to wszystko będzie takie piękne, jak sobie wymarzyłam, ach... . Mimo to do realizacji mam jeszcze mnóstwo czasu, także niejedna przeszkoda stanie mi na drodze, ale dam sobie radę. Przecież trzeba walczyć o marzenia, nawet o te najbardziej banalne. Mam ochotę na jakiś fajny koncert, w dobrym towarzystwie i przy pięknej pogodzie. Do wakacji jeszcze chwila, więc wszystko jest do spełnienia. Wrócę pewnie jutro z jakimiś zdjęciami i może lepszą notkę niż te ostatnie wypociny. Do jutra Koty ;* 


czwartek, 14 czerwca 2012

diffrent

może być pięknie, tak po prostu. wystarczy tylko chcieć i odrobinę się postarać, a świat w jednym momencie nabiera kolorów! Emanuje ze mnie szczęście, poziom endorfin we krwi podniósł się do poziomu maks! 3majcie się z uśmiechem! 




Wspólna sprawa, prawda, najzwyklejsza uczciwość

Świeci nam jedna gwiazda, towarzyszy jedna miłość.  

let it be

Cześć ;-) Ogarnięta tym szałem poprawiania ocen i robienia dodatkowych prac postanowiłam zostawić to wszystko w cholerę i napisać tu coś, co może w jakimś stopniu da mi trochę siły do dalszej walki. Choć wszystko zapowiadało się ogólnie pięknie to wkroczyłam na bardziej krętą drogę. Nie jest łatwo, ale jakoś sobie z tym poradzę, standardowo, jak zawsze. Teraz w rytmie ulubionej piosenki sprzed lat uspokajam myśli. Mam do załatwienia jeszcze kilka ważnych spraw, więc najwyższy czas złapać głęboki oddech i działać bo czasu niewiele zostało. Kolejny weekend dobrze się planuje, mam nadzieję, że nic mi nie zburzy planów, mocno trzymam kciuki. Tymczasem wrzucam na pełne obroty, motywująca muzyka w głośnikach i zdobywamy ten świat Kotku. No i ten 'będę jak będę' ;-* 




BIG girls don't cry! 
Like the little school mate in the school yard
We'll play jacks and uno cards
I'll be your best friend and you'll be my Valentine
Yes you can hold my hand if you want to
'Cause I want to hold yours too
We'll be playmates and lovers and share our secret worlds
But it's time for me to go home
It's getting late, dark outside
I need to be with myself and center, clarity
Peace, Serenity




poniedziałek, 11 czerwca 2012

awesome


Cudownie jest tak leżeć, ze słodką świadomością 'nic nie muszę'. Słuchawki w uszach, mrożona kawa w ręku i   życie jest piękne. Ciekawy tydzień mi się zapowiada, trochę męczący, ale lepiej w tą stronę. Poza tym trzęsie mną od nadmiaru wrażeń jakie towarzyszyły mi przez ostatnie kilka dni, całkowicie pozytywnie. Dużo wszystkiego we mnie, jakoś zbieram w sobie emocje, które tylko czekają na to żeby je z siebie wyrzucić, ja też czekam. Czekam jeszcze na piękne słońce i na Ciebie czekam. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała zbyt wiele czasu zmarnować na to czekacie bo mi się serce popłacze z tęsknoty. I na zdjęcia też czekam. Dużo tego czekania we mnie, a czekać to ja nie lubię. Ale przeżyję, muszę. Trzymajcie się cieplutko, xoxo. 


You are my
ONE and ONLY
;-)

piątek, 8 czerwca 2012

cool story, bro

Witam Was tu przepełniona entuzjazmem innymi takimi :> Bardzo pozytywnie przeżyłam dzisiejszy dzień, nawet nie śmiałabym pomyśleć, że wszystko będzie tak idealnie, w szczególności jego końcowa część, choć wszystko co najlepsze zaczęło się tuż po godzinie 21. Życie staje się piękniejsze i tak jak planowałam, weekend pod patronatem pełnego uśmiechu uważam za oficjalnie rozpoczęty! Nie wiem co jeszcze mogę Wam tu napisać, więc na dziś to chyba tyle bo ta Maruda obok nie da mi żyć. Dołączam kilka mega słodkich zdjęć. High 5! 




środa, 6 czerwca 2012

show me smile

don't let me fall, please.

Szkoda mi już teraz marnować czasu na zamartwianie się, bierzemy pełnymi garściami. Wieczór już ładnie zaplanowany, jutrzejszy dzień tak samo. Zapowiada się dobrze ale i tak czekam na piątek, na samą myśl robi mi się ciepło na sercu. Mam tylko nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, żeby było tak jak być powinno. A teraz, ze słuchawkami w uszach i ciepłą herbatą w ręku odpływam. Trzymajcie się ; )


poniedziałek, 4 czerwca 2012

like U

Musze marnować kolejne chwile zamknięta w tych czterech ścianach- moje społeczeństwo, nieprzyzwyczajone do mojej ochoty na spacery, zawiodło. Wieczór, jak i cały dzień tu, trochę spałam, a resztę mało cennego czasu zmarnowałam na głupoty. Planuję mój cudowny weekend pod patronatem wiecznego uśmiechu i nic więcej mi do szczęścia nie trzeba, yummy.Tylko chwila odpoczynku i mogę działać. Ale jak razie w szoku idę ogarnąć myśli. Boże daj mi siłę żebym wszystkiemu sprostała, bo padnę na zawał. Trzymajcie za mnie kciuki, please.


sobota, 2 czerwca 2012

it's a wild world

Hej, hej! Moja fascynacja czerpania z tego weekendu wszystkiego co najlepsze zmalała do poziomu minimum. Zaprzyjaźniłam się już na dobre z poduszką i ciepłym kocem, których dziś nie odstępuję na krok. Teraz w towarzystwie kubka <zimnej już> herbaty okopuję moje cudowne łóżko i przerywając na chwilę mój powrót do dzieciństwa, czyli cały dzień z ulubionym Ludwiczkiem, piszę tu tych parę słów. Wczorajszy dzień całkiem niepozornie mi minął, za to wieczór całkiem zmienił bieg zdarzeń i odbija się to na moim dzisiejszym samopoczuciu, ale to nic. Damy radę, póki wiem, że nie jestem z tym wszystkim sama. Wielkie plany snuję w   głowie, już nie mogę doczekać się ich realizacji, a teraz chyba zacznę porządkować sprawy od odświeżenia wyglądu mojego pamiętnika, który aż się o to prosi, po ostatnich nieudanych tego próbach. Dodam jeszcze, że moje mp4 otrzymała nowe życie, więc będę ją teraz męczyć ile sił. Idę po herbatę, tym razem ciepłą i wracam do Ludwiczka, bo już czeka z 'pocałunkiem'. Miłego dnia, xoxo ;-)