sobota, 2 czerwca 2012

it's a wild world

Hej, hej! Moja fascynacja czerpania z tego weekendu wszystkiego co najlepsze zmalała do poziomu minimum. Zaprzyjaźniłam się już na dobre z poduszką i ciepłym kocem, których dziś nie odstępuję na krok. Teraz w towarzystwie kubka <zimnej już> herbaty okopuję moje cudowne łóżko i przerywając na chwilę mój powrót do dzieciństwa, czyli cały dzień z ulubionym Ludwiczkiem, piszę tu tych parę słów. Wczorajszy dzień całkiem niepozornie mi minął, za to wieczór całkiem zmienił bieg zdarzeń i odbija się to na moim dzisiejszym samopoczuciu, ale to nic. Damy radę, póki wiem, że nie jestem z tym wszystkim sama. Wielkie plany snuję w   głowie, już nie mogę doczekać się ich realizacji, a teraz chyba zacznę porządkować sprawy od odświeżenia wyglądu mojego pamiętnika, który aż się o to prosi, po ostatnich nieudanych tego próbach. Dodam jeszcze, że moje mp4 otrzymała nowe życie, więc będę ją teraz męczyć ile sił. Idę po herbatę, tym razem ciepłą i wracam do Ludwiczka, bo już czeka z 'pocałunkiem'. Miłego dnia, xoxo ;-) 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz