środa, 17 kwietnia 2013

hello sun

za oknem już ciemno ale nadal czuć wszechobecną wiosnę i bijące ciepło,
które otwartym oknem wchodzi do mojego cudownego pokoju. 
już powoli traciłam nadzieję, że wiosna do nas przyjdzie, no ale widać
źle oceniłam sytuację i nadeszła- piękna, pełna słońca i przyprowadziła
razem ze sobą wspaniałe uśmiechy na buziach otaczających mnie ludzi.
razem z początkiem wiosny przyszły też pierwsze problemy i rozczarowania,
którym sprostamy jak zawsze, bo kto jak nie my, my musimy dać radę.

tak więc pierwsze słońce już za mną, za mną też pierwsze wyjście z domu
w samej bluzie, więc to też pełen sukces. za mną pierwsze rowery,
które odczuwam z bólem do dziś, ale było bezapelacyjnie pięknie,
za mną najlepszy na świecie koncert, pierwsza ostródzka kawa,
pierwsze wieczorne spacery, pierwszy słonecznik, cudowna 
impreza z genialnymi ludźmi, pierwsze jedynki w półroczu,
pierwsze spacery w cieplutkim słońcu ze splecionymi rękami i
pierwszy sen przy otwartym oknie.

 wszystko to tak bardzo  nakręca mnie do działania. coraz częściej się 
uśmiecham i teraz wiem,  że ten uśmiech będzie stałym 
gościem na mojej twarzy, a już niedługo przyozdobią 
go moje paskudne piegi, których tak bardzo nie lubię
 ale podobno dodają  uroku, więc ja będę oszukiwać się 
w ten sposób do końca mojego pięknego życia
 bo z tą myślą jakoś łatwiej. 

jednak najlepiej żyje mi się z faktem, że mam przy sobie grupkę
 cudownych  przyjaciół, którzy są ze mną  na każdym kroku i nie
 pozwalają o sobie zapomnieć. przyjaciół, którzy mnie wspierają
 niesamowicie mocno,  którzy robią mi słodkie niespodzianki i
 którzy mimo wszystkich moich nieznośnych zachowań nadal
 są bo przecież bez nic nie poradziłabym sobie. jestem tak bardzo 
szczęśliwa,  że tacy ludzie tak dzielnie mi towarzyszą w każdej
 chwili mojego życia. bardzo Wam za to dziękuję, 
jesteście najlepsi po prostu ;*

w mojej głowie siedzi już tylko jedno zmartwienie, może dwa.
kompletny brak planów na weekend i fakt, że moja nieprzyzwyczajona
do tego duszyczka będzie musiała spędzić go bez ulubionej panienki, 
która ostatnio wypełnia mi każdą wolną chwilę. muszę dać sobie jakoś radę,
przed nami plany na kolejne tygodnie, a nawet miesiące. 
jeżeli wszystko wyjdzie tak jak to sobie zaplanowałam już w głowie
to będzie na prawdę pięknie, a ta wiosna będzie najpiękniejszą
w moim życiu, które z dnia na dzień nabiera piękniejszych barw. 

a teraz uciekam bo przede mną jeszcze trochę obowiązków i czeka 
na mnie moje kochane łóżeczko i już woła, żebym się w nim położyła.
mam nadzieję, że wrócę do was jakoś na dniach. póki co to 
trzymajcie się i korzystajcie z pięknego słońca! 


dziękuję Wam za kolejny cudowny weekend,
mam nadzieję, że przed nami jeszcze wiele takich
wspólnych nocy i pięknych koncertów. 


zdjęcie z mocno zimowego okresu,
z czasów gdy nie było opcji żeby
wyjść za drzwi bez rękawiczek.
złamałyśmy lody i dzięki nam mamy wiosnę 


coraz więcej w nas miłości i coraz więcej
miłości przy nas, z każdym dniem przy Tobie
zaczynam wierzyć, że jutro może być jeszcze
lepsze niż dzień dzisiejszy, dziękuję 


"wszystko ułoży się albo poukładam to sam,
 zaczynam od początku, wiem, że będzie dobrze nam"




sobota, 30 marca 2013

w całym domku pachnie ulubionym ciastem, Patrycja na swoim miejscu, muzyka standardowo gra, a na ekranie najlepsze rozmowy- żyć nie umierać. Wszystko mi się już poukładało, dostrzegłam w tym wszystkim moją rolę, która niekoniecznie dla kogoś musi coś znaczyć, najważniejsze jest to, że wiem po co tu jestem i że mam dla kogo być. Mimo tego, że cholernie trudno mi jest z tym wszystkim co mnie otacza to z twarzy nie znika uśmiech, bo przecież może on komuś pomóc tak samo jak mi pomaga uśmiech bliskich osób. Nie staram się tylko dla siebie, ale dla Was- wszystkich tych którzy nadal są i nigdzie się nie wybierają. 

Zaskakujące jest to jak w jednej chwili cały świat może wywrócić się do góry nogami, a jeszcze bardziej zadziwia mnie to jak niewiele potrzeba by podnieść się spod natłoku różnych spraw by wziąć wszystko w swoje ręce i postawić do pionu. Ja dałam sobie z tym doskonale radę i jestem z siebie niesamowicie dumna, potrzebna była mi tylko odrobina chęci i wsparcia bliskich. Teraz muszę tylko być dobrej myśli, a na pewno wszystko będzie dobrze.

Aktualnie odnoszę wrażenie, że już wszystko jest na swoim miejscu, brakuje mi tylko przy sobie moich dwóch ulubionych duszyczek i byłoby idealnie, no ale nie można mieć wszystkiego, liczę tylko na to, że niedługo zobaczę Was i będę w pełni szczęścia. Skoro wszystko co najważniejsze i osiągalne już mam tu blisko to pozostało mi tylko czekać na najbliższy weekend, później na 12 kwietnia, na pierwsze prawdziwe słońce, które sprawi, że na stałe zniknie mi z oczu ten okropny śnieg , czekam na pierwsze rowery, namioty, wspólny wyjazd gdzieś daleko, który niedługo musimy zacząć planować, na majówkę, będzie idealnie, już dziś to wiem i czekam z całego serduszka.

wait!

Miłość otacza mnie z każdej strony i objawia się dosłownie we wszystkim, nie pamiętam tak dobrego czasu w moim życiu pod tym względem, przeszliśmy przez wszystkie zakręty, nawet te najtrudniejsze, więc dziś mam już pewność że damy radę sprostać wszystkiemu i że będziemy zawsze. Nie mogę przestać myśleć o tym, że szczęście uśmiechnęło się nie tylko do mnie, ale też do najbliższych mojemu sercu osób, cudownie jest wiedzieć, że oni też w końcu są pierwszymi w kolejce po bezgraniczne szczęście i miłość przede wszystkim!

Skończyło się myślenie o przeszłości, czas zacząć żyć dniem dzisiejszym a to co było zachować gdzieś głęboko w sercu i na kartkach pamiętnika, a wracać tylko wtedy by wspomnieć to co dobre, do tych złych chwil nie warto wiec najlepiej pogodzić się z tym i zapomnieć. Zdaję sobie sprawę, że będzie trudno ale przecież dam radę tak jak zawsze, jak już ostatnio pisałam wiem, że mam swoją wartość i wiem, że mogę zmienić świat wiec zaczynam go zmieniać od samej siebie, nastąpił przełom. 

A teraz uciekam bo przede mną do wypisania dziś jeszcze tysiące słów, do przesłuchania dziesiątki piosenek i do wypicia minimum dwie herbaty. Planuję jeszcze jakąś fajną bajkę na dobranoc, żeby lepiej się spało a jutro tradycyjnie śniadanie w rodzinnym gronie a później leniuchuje cały dzień, w poniedziałek odwiedzam moje kochane maleństwo. Planuję dobrze zacząć mój poświąteczny czas, lepszy czas. Trzymajcie się cieplutko i grzejcie się tylko w ramionach ukochanych osób, przecież tak najlepiej, buziaki!

najsłodsze siostrzane króliczki *.*
najlepszy weekend <3


fajowe ziomalki!



a teraz na 3 bawimy się tak! 

ulubiona czekolada x8 <3








czwartek, 28 marca 2013

help

mamy dziś czwartek, 28 marca. obiecałam sobie, że tu będę więc jestem i z racji tego, że wszystko co zaplanowane na dziś już mam za sobą, a przede mną cały wolny wieczór- trzeba korzystać z okazji. dziś pierwszy dzień przerwy świątecznej czy jak by to tam inaczej nazwać, nieważne. ważne jest to, że te święta będą zupełnie inne niż wszystkie inne, zazwyczaj za oknem było już pełno słońca, a we mnie jeszcze więcej uśmiechu, a teraz całkowicie zachmurzone niebo, a ja niby rozczarowana ale mimo wszystko szczęśliwa, bo jak można być smutnym wiedząc, że ma się blisko tak cudowne osoby?

aktualnie siedzę sobie, w tle mi gra fajna muzyczka a ogrzewa goraca pomarańczowa herbatka, jak za dawnych czasów. kilka trudnych chwil dało mi bardzo dużo do myślenia, uświadomiłam sobie, że czasami ludzie nie są tym na kogo wyglądają, a Ci których potrzebuję są zawsze, więc i do mnie należy by wiernie przy nich trwać i odwdzięczać im się miłością, na którą zasługują jak nikt inny. moje przemyślenia doprowadziły mnie też do wniosku, że ja też mam prawo do szczęścia, jak każdy inny i ja też powinnam starać się o nie z całych sił, nawet wtedy kiedy ich brakuje. przecież ja nie jestem gorsza, stoję na równi z każdym. czasami też warto jest popatrzeć na siebie z innej strony i zauważyć, że ma się jakąkolwiek wartość, przecież są ludzie dla których coś znaczę i właśnie dla nich muszę starać się być coraz lepsza.

wiele się ostatnio w moim życiu zmieniło i kiedy tak patrzę wstecz to uświadamiam sobie, że wcale nie jest gorzej niż to sobie wyobrażałam. jestem pozytywnie zaskoczona, że mimo tego, że jest mi bardzo ciężko to ze wszystkim doskonale sobie daję radę. nie potrzebuję już tak wiele motywacji, żeby zacząć działać, wystarcza mi tych kilka cudownych osób i cały świat staje przede mną otworem a ja wiem, że bez żadnego problemu mogę go zdobyć. przecież dla tych najważniejszych dla mnie ludzi jestem w stanie zrobić wszystko- są tego warci! 
szkoda tylko, że nie ma już przy mnie wszystkich tych, którzy mówili że będą zawsze, ale nie ma co rozpaczać, Ci na których zależy mi najbardziej nadal tu są, to najważniejsze. 

liczę, że wszystko to co siedzi mi w głowie i sercu szybko się rozwiąże i pozwoli ze spokojem zamknąć oczy, bardzo chcę żeby moje czarne myśli nigdy się nie sprawdziły bo to będzie mój osobisty koniec świata. strasznie się boję ale wiem, że nic nie mogę zrobić, bezsilność jest okropna, a ja czuję się jak balon z którego ktoś wypuścił całe powietrze. 

Dziękuję, że zawsze bez względu na wszystko mogę na Ciebie liczyć, że mimo tego że tak często zawodzę a między nami jest milion niedomówień to jesteś zawsze, to wiele dla mnie znaczy. Bardzo Cię kocham. 


niedziela, 24 marca 2013

the best

cześć mordunie (:
nie wiem jak Wam minął ten weekend ale mój przekroczył wszelkie granice genialności, nie pamiętam już czasu kiedy na wszystko patrzałam tak beztrosko a we mnie nie było żadnych problemów. cudowne uczucie za którym tęskniłam już jakiś czas ale najważniejsze jest to, że dziś wszystko jest dobrze, że mamy siebie i mamy pewność że będziemy zawsze. cieszę się, że jest jak jest i mam tylko nadzieję, że ten stan będzie trwał we mnie bardzo długo!
wracając jednak to tematu weekendu to dziękuję bardzo za wszystko moje dziewczyneczki!
było cudownie, po prostu. dużo uśmiechu, jedzenia, hektolitry herbaty, godziny rozmów, kilka chwil napięcia, zero rozczarowań, zimne piwo, ciepły koc, stare bajki- tego mi brakowało! na samą myśl szeroki uśmiech pojawia się na mojej twarzy, szkoda tylko że moja ulubiona kobiecina od spania w dzień pod jednym kocykiem siedzi u siebie w domku całe 4 kilometry ode mnie ale jest najszczęśliwsza na świecie i to kolejna rzecz która wpływa na moje osobiste szczęście. 
nie mam weny do pisania tej notki, przyzwyczajenie że piszę tu tylko jak jest gorzej wzięło górę. powiem Wam tylko, że ten kwiecień będzie najpiękniejszym miesiącem, koncerty, wspólne nocki, imprezy- wychodzę temu na przód z uśmiechem (standardowo). ale póki co jeszcze przede mną jutro, które też będzie piękne.


niedziela, 3 marca 2013

luck, where are you?

cześć Wam c:
w sumie weekend nie kończy mi się nie tak źle jak przypuszczałam, kolejna nieprzespana noc za mną. multum przemyśleń w mojej głowie ale właściwie wszystko już sobie poukładałam i mam nadzieje, że w najbliższym czasie wyjdę na prostą. muszę tylko odnaleźć tą właściwą drogę. wiele dobrego wniosły w moje życie te dwa ostatnie dni, uświadomiłam sobie bardzo wiele i wiem, że się powtarzam ale chyba w moim życiu nastąpił jakiś okres poznawania dogłębnie samej siebie i otaczającej mnie rzeczywistości, szarej i nudnej jeszcze rzeczywistości. napisałam jeszcze, bo obiecałam sobie że moje życie diametralnie się zmieni. wczorajszy dzień dał mi wiarę, że jeszcze wszystko możemy naprawić i dotrzeć do zwrotnego punktu w którym wszystko wróci na swoje właściwe miejsce. bardzo za tym wszystkim tęsknię i chciałabym, żeby szybko sytuacja się ustabilizowała. pogoda za oknem sprawia, że się uśmiecham bo to daje nadzieje, że niedługo znów będę mogła wsiąść na rower i być ciągle blisko Ciebie
wiosna już niedługo, słońce za oknem co chwilę mi o tym przypomina i to trzyma mnie przy życiu bo rzygam już tą chlapą i nieprzewidywalną pogodą, która daję się we znaki. cieszę się na myśl, że będziemy mogli coraz więcej czasu spędzać razem, że nie będę mogła powiedzieć, że dziś nie wychodzę bo jest za zimno, taka pogoda aż zmusza mnie do tego żeby wziąć aparat w ręce, słuchawki z dobrą muzyką w uszy i powędrować gdzieś, żeby pocieszyć się słońcem i ciepłem. na najbliższe dni mam wiele planów i jestem zmuszona je wszystkie zrealizować, żeby później znów nie żałować, że nie skorzystałam w pełni z pięknej pogody, na którą tyle czekałam. 
chciałabym móc już wyjść na dwór wkładając tylko buty i spacerować do późnego wieczora, a w zasadzie do wczesnej nocy po najpiękniejszych zakątkach mojego miasteczka, chciałabym móc odpuścić sobie szkołę, która z dnia na dzień daje mi coraz więcej powodów do tego żeby zaszyć się w pokoju i siedzieć nad książkami długie godziny. dlatego czekam na czerwiec, czekam na nasz poligon, który jest dla mnie wielką zagadką, nie mogę doczekać się całego tygodnia spędzonego z moimi najwspanialszymi klasowymi mordeczkami. później czekam na koniec roku, pierwsze ogniska, wspólne wyjazdy w dalekie miejsca, picie zimnego piwa w gorące dni gdzieś, gdzie będziemy tylko ja, najlepszy ludzie pod słońcem, wspaniała pogoda. niczego więcej do szczęścia nic mi nie potrzeba. 
teraz czas się zbierać, idę pocieszyć się trochę słońcem, bo wieczór muszę spędzić nad książkami, choć wcale mi się to nie podoba. wrócę do Was najszybciej jak się da. trzymajcie się ciepło, korzystajcie ze słońca i uśmiechajcie się więcej!




moje ulubione wieczory spędzam właśnie tak! 




kocham najmocniej, na trzecim

moja MMMM <3





jedno z ulubionych :)

przecież wiem :)

czwartek, 28 lutego 2013

hello sun

Cudowna pogoda za oknem i aż żyć się chce kiedy wszystko dookoła pachnie wiosną! 
Pod nogami powoli tracę grunt i sama nie wiem czy wyjdzie mi to na dobre czy raczej sprowadzi mnie do dna, jestem trochę rozczarowana tym wszystkim ale muszę sobie poradzić, bez względu na wszystko. w moim życiu coraz częściej gości rozczarowanie i uczucie beznadziejności choć odnosiłam wrażenie, że sytuacja jest bardziej stabilna i że już nic mnie nie zawiedzie. stało się i z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w tym, że ludzie są okropnie skomplikowanym i bezdusznym stworzeniem, aż trudno w to uwierzyć. ja sama coraz częściej zaczynam żałować wielu podjętych przeze mnie decyzji, wielu życiowych dróg które wybrałam. liczę, że spojrzę jeszcze kiedyś na to wszystko i uśmiechnę się szczerze, myśląc że jednak wyszło mi to na dobre. ja muszę żyć z tym dalej bo w sumie to nie da się nic zrobić, a jeżeli się da to wymaga to ode mnie zbyt wiele siły i chęci a u mnie chyba już tego brak. muszę się mocno zawziąć żeby zdobyć te szczyty, które obrałam sobie na cel i choć to wszystko jest jeszcze daleko to już teraz muszę zacząć zbierać siły, które są niezbędne. 
Patrząc jednak na to wszystko od tej strony pozytywnej to dobrze jest w końcu zrozumieć, że żyje się w niezgodzie ze samą sobą i ze swoimi przekonaniami, cieszę się że zrozumiałam to dziś, a nie jeszcze później. Przede mną wiele pracy, ciężki tydzień i pracowity weekend. Ale czekam na jutro, będzie dobrze jeżeli dopisze nam pogoda, wtedy na pewno dobrze spędzimy popołudnie. A teraz ja uciekam do nauki, której przede mną bardzo dużo. Wracam niebawem :)  

środa, 20 lutego 2013

miiiiiiiis

cześć misiaczki! 
z racji tego, że jutrzejszy dzień mam już całkowicie ogarnięty postanowiłam zajrzeć tu na chwilę i napisać do Was to czego nauczyły mnie ostatnie dni. 
przede wszystkim kolejny raz uświadomiłam się jak wielką wartością są dla mnie przyjaciele i jak wiele wnoszą w moje życie uśmiechu. cudowne jest to, że mają do mnie tyle cierpliwości i zrozumienia, że dają z siebie wszystko co mogą żeby mi było dobrze, jestem na prawdę wielką szczęściarą, że Ci wszyscy ludzie stanęli właśnie na mojej drodze. najważniejsze jest to, że w końcu zaczęłam doceniać tych przyjaciół i mimo miliona błędów które popełniam   z dnia na dzień staram się być jeszcze lepszą Patrycją, specjalnie dla nich. życie również nauczyło mnie, że moje starania w każdej sprawie prędzej czy później zostaną docenione, dobrze jest zasypiać z myślą że to co robię każdego dnia nie idzie na marne, że mogę swoimi czynami uszczęśliwiać innych i siebie. dotarło do mnie też, że do ludzi nie można się przywiązywać się zbyt szybko i pokładać w nich zbyt wiele nadziei, często gdy zbyt bardzo obdarzymy ich zaufaniem oni może nieświadomie ale nadużyją je, muszę bardziej uważać na ludzi po prostu. w sumie to już dawno powinnam to wszystko sobie uświadomić ale cieszę się, że dotarło to do mnie teraz a nie jeszcze później lub gdybym w ogóle miała nigdy tego 'nie odkryć' 
tak czy inaczej jestem bardzo szczęśliwa, staję visa-vis całemu życiowemu niepowodzeniu, mogę spokojnie patrzeć z dystansu i z pewnością, że przez długi czas mnie nie dogoni. wiem, że wszystko będzie dobrze. bo dobrze być musi. szczególnie teraz kiedy moje życie na moment wywróci się do góry nogami ale to nic złego, w sumie to bardzo mnie to cieszy. a teraz czekam na piątek, później na pierwszy dzień wiosny i na prawdziwe cieplutkie słoneczko za którym bardzo tęsknię i potrzebuję. a tymczasem uciekam do moich nudnych książek, fajnej muzyki i najlepszych rozmów. trzymajcie się, spełniajcie marzenia i we wszystkim szukajcie uśmiechu, buziaki! :) 

mała Madzia bobas! 





piątek, 15 lutego 2013



w końcu mój upragniony weekend, weekend który ma mi przywrócić siły i wiarę, weekend który zdecydowanie będzie dobrze spędzony. ostatni czas to jakaś jedna wielka pomyłka, na głowie miałam ciągle 'coś', że aż brakowało chwili żeby wpaść tu na moment i napisać choć kilka słów. dziś to sobie wynagrodzę, książki dziś poszły na dalszy plan bo przecież mamy piątek- pora odpocząć, wyspać się, wypić więcej herbaty i zjeść więcej dobrego jedzenia. tak właśnie spędziłam piątek. w szkole jak to w szkole, generalnie zapierdziel który bardzo trudno jest opanować ale jeszcze daję radę, mój teoretycznie wolny czas spędzam w towarzystwie nieodłącznych przyjaciół- książek i zeszytów. tak czy inaczej lubię ten stan wiecznego wyczerpania, czuję że żyję. szczególnie kiedy jest się za swoją pracę nagradzanym, kino na nas czeka! pomijając kwestię szkoły to w moim życiu w ostatnim czasie pojawiło się niesamowicie wiele zwrotów akcji i kilka do dziś niewyjaśnionych sytuacji. daję sobie ze wszystkim radę, standardowo. dobrze, że nie jestem ze wszystkim sama to pocieszające bez względu na to w jakiej sytuacji się znajduję. dziękuję za to bardzo mocno i za to, że można na Was liczyć w każdej sytuacji, za milion głupich sytuacji na lekcjach i za najsłodsze lizaki na świecie i za ratowanie mojego głodnego brzuszka i za wspólnie spędzony czas. jesteście najlepsi i kocham moją szkołę już (: a teraz uciekam do moich spraw, mam mnóstwo do zrobienia a niewiele czasu. miłego wieczoru, xoxo. 


moje super rodzeństwo, LOVE


kochane :*




my favourite <3

mniam mniam mniam
w lustrze obowiązkowo 


ps. kocham Dagę



niedziela, 3 lutego 2013

lovczi

za mną już ferie, chyba dotychczas jedne z najlepszych, mimo wszystko. dotarłam w końcu do etapu życiowej stabilizacji, wszystkie problemy stały się niczym w porównaniu do niezmiernego szczęścia, które spotykam ostatnio coraz częściej. dobrze mi z samą sobą i dobrze mi z moimi przyjaciółmi. uczucie na które było warto czekać i pracować tak długo- zdecydowanie. fajnie jest żyć i zasypiać z myślą, że w końcu wszystko jest na swoim miejscu i jest idealnie, prawie idealnie. wszystko co ważniejsze w moim życiu dopięte jest na ostatni guzik, teraz sprawy mniej ważne póki co zostawiam w nieładzie, muszę nacieszyć się chwilą którą trwa, bo przecież jest piękna. cieszę się, że wracam już do szkoły bo tryb życia który prowadziłam przez ostatnie dwa tygodnie na prawdę doprowadziłby mnie do wyczerpania fizycznego i duchowego. wszystkiego było pełno, pełno spotkań z ludźmi, pełno nieprzespanych nocy, pełno wielogodzinnych rozmów,    zdecydowanie za mało było w tym wszystkim tylko snu i odpoczynku. jednak jakbym miała podsumować ten czas to wystarczyłoby jedno słowo- CUDOWNIE. dziękuję więc wszystkim i każdemu z osobna, kto przyczynił się do tego bym dziś patrząc na te dwa tygodnie z tej perspektywy mogła pomyśleć, że to był całkowicie udany czas. ale pomijając już całą kwestię ferii to zaczynam nowy 'etap' nauki, trzeba się wziąć w garść żeby moja średnia na koniec była jeszcze bardziej zadowalająca niż dotychczas. bardzo szybko mi minęło te prawie pół roku w nowej szkole ale jestem zadowolona całkowicie. a teraz uciekam bo przede mną jeszcze trochę do zrobienia dzisiejszego wieczoru a pisanie tej notki zajęło mi niesamowicie dużo czasu, nie ma we mnie w ogóle energii i weny do pisania notki. kolejnym razem dam z siebie coś więcej jak tu będę, obiecuję. trzymajcie się! 






patrz MADZIU :*

MISS ):




niedziela, 20 stycznia 2013

cześć (: 
dziś z mojej strony coś bardziej ambitnego bo mam ochotę wyżalić się i poczuć jak dawniej kiedy pisałam tu więcej i częściej, choć na moment wrócić do czasu kiedy wszystko było po mojemu i było całkiem cudownie. Jakieś 180 stopni temu moje życie wyglądało zupełnie normalnie, uśmiech był czymś na porządku dnia codziennego, a w głowie kołatały się same pozytywne myśli. Dziś wszystko odwrotnie. Poranna kawa jest tylko codziennym rytuałem a nie wywołującą uśmiech rozkoszą. Łóżko jest moim nierozłącznym przyjacielem a nie jak dawniej kochankiem na noc. Spędzam całe dnie z kocem i tą smutniejszą muzyką, która też jest zastępstwem szybszych, imprezowych kawałków, na których myśl w głowie przewija mi się , tysiące momentów zakrapianych alkoholem. To beznadziejne uczucie ustać się tym typem człowieka przed którym się zawsze uciekało. Stanowczo przyszedł czas by zmniejszyć obroty.. Przecież życie to nie tylko co weekendowe imprezowanie. W tak banalnie krótkim czasie stałam się tak sztucznie dorosła, a przecież to nie jestem ja. To nie ta sama uśmiechnięta Patrycja w dwóch warkoczach mówiąca wszystko z entuzjazmem, pełna energii i patrząca na świat przez różowe okulary. Kolejny raz zmieniłam się na siłę, na własną odpowiedzialność i z własnej woli- kolejny ciężki życiowy błąd. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że cholernie trudno będzie mi wrócić do niedawno utraconych ideałów. Ale dam radę, muszę dać radę, mam to przecież we krwi. O tym prawdziwym dorosłym życiu nie wiem zupełnie nic, mam jeszcze dwa lata to tej formalnej dorosłości, a do tej mentalnej jeszcze dalej. Na jaką cholerę więc zachciało mi się być dorosłą? Nie wiem, chyba chciałam udowodnić sobie i innym że potrafię być mniej dziecinna, że potrafię wypić, że potrafię pokazać swoją złość, obrazić się na kogoś, być zupełnie inną osobą niż zawsze. Ale przecież Patrycja taka nie jest, to tylko jakaś nędzna podróba, która chciała mnie zastąpić. Już wróciłam, ta dawna, lepsza Patrycja. Dużo czasu poświęciłam na przemyślenia i doszłam w końcu do celu. Tego, którego szukałam od dawna. To nie był zmarnowany czas. Zebrałam się na odwagę by stanąć do walki ze swoimi słabościami, jestem wygrana i szczęśliwa. Tak, jestem szczęśliwa dziś i jutro też będę bo mam dla kogo się uśmiechać i z kim ten uśmiech dzielić. Blisko mnie cudowni ludzie i choć nie zasługuję na to szczęście, które dają mi każdego dnia to będę się starać o to, by być coraz lepszą. Ta Patrycja już potrafi mieć przyjaciół i potrafi ich docenić.  Straciłam już zbyt wiele, więc teraz mogę tylko zyskać. Tak nawiasem mówiąc to szalenie frustrujące uczucie być ciągle w centrum jakiegoś zamieszania, być ciągle o coś oskarżanym i czuć pod stopami dno tego całego syfu a jakim się znalazłam. Zbyt wiele toksycznych znajomości, zbyt wiele niedomówień i zbyt wiele uczuć we mnie. Czuję jak wszystko się we mnie gotuję, potrzebuję rozmowy żeby rozładować napięcie, dobrze że nie jestem sama, mam mojego nowego brata z kinder niespodzianki i 3 najlepszych na świecie przyjaciół, dziękuję, że nadal jesteście choć ja bywam tylko czasami. Zły ze mnie fundament na którym powinno się budować stałe związki, przyjaźnie i znajomości, trochę zbyt ruchliwa jestem w kwestiach uczuciowych ale jestem jeszcze dzieckiem i to moje wewnętrzne dziecko kocha najmocniej i najbardziej szczerze Was, tych którzy są bez względu na wszystko. Na dziś to tyle, mama mi przyniosła na pocieszenie duży kawałek ciepłej szarlotki z lodami śmietankowymi, muszę podnieść mój wskaźnik humoru to poziomu 100. Trochę przykro. xoxo, P.

wtorek, 15 stycznia 2013

i need sun

co z tego, że zima jest piękna, jak jest mi tak cholernie zimno i choruję raz na dwa tygodnia- chcę słońca. znów zawiodłam bo miałam być tu częściej, a kompletnie olałam to postanowienie i wracam tu po 2 tygodniach. Jakby się nad tym głębiej zastanowić to nie ciągnie mnie tu już tak samo mocno jak zawsze, tą internetową wersję zastąpiłam całkowicie moim niezastąpionym pamiętnikiem w wersji papierowej. jakoś mi tam lepiej i bezpieczniej o wszystkim pisać. Ostatnie dni nawet w miarę no bo nie mam na co w sumie narzekać, już nie mam. Wcześniej było słabo ale wszystkiemu zaradziłam ładnie i jestem dumna z siebie maks. teraz pozostało mi czekać na najlepsze ferie z najlepszymi ludźmi pod słońcem. do następnego razu