lovczi
za mną już ferie, chyba dotychczas jedne z najlepszych, mimo wszystko. dotarłam w końcu do etapu życiowej stabilizacji, wszystkie problemy stały się niczym w porównaniu do niezmiernego szczęścia, które spotykam ostatnio coraz częściej. dobrze mi z samą sobą i dobrze mi z moimi przyjaciółmi. uczucie na które było warto czekać i pracować tak długo- zdecydowanie. fajnie jest żyć i zasypiać z myślą, że w końcu wszystko jest na swoim miejscu i jest idealnie, prawie idealnie. wszystko co ważniejsze w moim życiu dopięte jest na ostatni guzik, teraz sprawy mniej ważne póki co zostawiam w nieładzie, muszę nacieszyć się chwilą którą trwa, bo przecież jest piękna. cieszę się, że wracam już do szkoły bo tryb życia który prowadziłam przez ostatnie dwa tygodnie na prawdę doprowadziłby mnie do wyczerpania fizycznego i duchowego. wszystkiego było pełno, pełno spotkań z ludźmi, pełno nieprzespanych nocy, pełno wielogodzinnych rozmów, zdecydowanie za mało było w tym wszystkim tylko snu i odpoczynku. jednak jakbym miała podsumować ten czas to wystarczyłoby jedno słowo- CUDOWNIE. dziękuję więc wszystkim i każdemu z osobna, kto przyczynił się do tego bym dziś patrząc na te dwa tygodnie z tej perspektywy mogła pomyśleć, że to był całkowicie udany czas. ale pomijając już całą kwestię ferii to zaczynam nowy 'etap' nauki, trzeba się wziąć w garść żeby moja średnia na koniec była jeszcze bardziej zadowalająca niż dotychczas. bardzo szybko mi minęło te prawie pół roku w nowej szkole ale jestem zadowolona całkowicie. a teraz uciekam bo przede mną jeszcze trochę do zrobienia dzisiejszego wieczoru a pisanie tej notki zajęło mi niesamowicie dużo czasu, nie ma we mnie w ogóle energii i weny do pisania notki. kolejnym razem dam z siebie coś więcej jak tu będę, obiecuję. trzymajcie się!




 |
| patrz MADZIU :* |
 |
| MISS ): |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz