sobota, 15 grudnia 2012

wariuję

Lubię takie dni jak dzisiejszy, w domu bez żadnych obowiązków, robię to co chcę, a to co muszę schodzi na drugi plan, idealnie. W głośnikach cały dzień muzyka najlepsza pod słońcem, na monitorze same rzeczy, które sprawiają, że chce się żyć, w sercu tyle ciepła co nigdy, mój pokój zamienił się, jak co roku o tej porze, w przesiąknięte romantycznością królestwo spokoju, ciepła i aż nie chce się z niego wychodzić. Czuję, że wszystko wróci na swoje miejsce w najbliższym czasie i to czynnik, który pomaga mi przetrwać najgorsze, już zbyt długo było źle żeby dalej trwać w tym stanie. Najbardziej jednak cieszy mnie to, że nie jestem z tym wszystkim sama i cholernie mnie to cieszy. Dziś potrafię śmiać się z drobiazgów i chyba to właśnie nazywa się szczęściem, a ja jestem szczęśliwa i to jest najlepsze. Mam siłę żeby walczyć, mam dobre nastawienie i znów zaczęłam wierzyć w siebie i w to, że mi się uda. Szczególnie teraz, kiedy przede mną niesamowicie trudny tydzień więc jutro poza zdjęciami czeka mnie masa nauki i w poniedziałek rano też trzeba będzie się zerwać wcześniej z łóżka żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Ale na weekend i tak cieszę się najbardziej, na święta i na świąteczną przerwę, będzie cudownie, obiecuję to sobie i Wam. A teraz idę popatrzeć na śnieg za oknem i standardowo jak na taki wieczór przystało zaparzyć coś ciepłego i włączyć fajną muzykę kolejny raz. Trzymka i do następnego! 











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz