cześć, dziś miał się zacząć mój wymarzony weekend, a ja w ogóle tego nie czuje i już wiem, że to będzie kompletna porażka. Szkoda, że czasami nie może być idealnie tak po prostu, zawsze jakieś komplikacje się pojawiają i nigdy nic nie jest okej- przynajmniej ostatnio. Mimo wszystko te wolne dni zapełniłam sobie książką i filmami i poza tym trochę nauki też mi nie zaszkodzi. Jak zwykle wszystko co zostawiane na ostatnią chwilę daje się we znaki i rezultaty nie są zadowalające. To nieważne. Muszę się wziąć w garść i zacząć działać żeby wrócić do tej samej formy jak dwie notki temu i będzie wspaniale, w sumie to mam na to niewiele czasu, bo tak mnóstwo planów mam jeszcze na te ostatnie 13 dni mojego życia głupiej 15-latki. Na dziś to tyle bo staram się pożegnać z komputerem na weekend, wrócę niebawem. Obiecuję.
"byliśmy szczęśliwi wśród chmur, chociaż nie były tymi z nieba i coraz częściej zasypialiśmy z ciężkimi powiekami. baliśmy się, że nie damy rady i krzyczeliśmy w tym samym czasie "SPÓJRZ NA MNIE!" a prawdę mówiły nam słowa wypowiadane w nerwach. nie daliśmy rady, wiem.. ale cieszę się, że mamy dziś w sobie oparcie"
|

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz