Niedziela,
05.08.12
Jestem
tu i jest pięknie, gram w monopol na kocu, słonko mi świeci
po oczach, nie mogę się nadziwić, że będę tu jeszcze tydzień.
Tylko ludzie, gdzie ja będę spać?! Jeszcze nie wybraliśmy pokoju,
chcę już się rozpakować! Byłam nad jeziorem, ale jeszcze się
nie kąpałam. Tylko taki spacer, krótki bo do jeziora mam dwa
kroki, ale niezwykle miły. Zaczyna się ściemniać, to idziemy na
taras, włączamy film i spędzamy tak dwie godziny. A później
tylko noc, ja, hamak i mój telefon. I noc spędzona na leżaku, pod
gołym niebem, przy ognisku- tak, nie mogłam się zdecydować gdzie
będę spać. Bardzo mi pasował taki układ, muszę jeszcze spędzić
tak niejedną noc!
Poniedziałek,
06.08.12
Obudziłam
się i idę na śniadanie, które już przygotowane czeka na tarasie.
Jest tak gorąco! Poszliśmy nad jezioro, kąpałam się. Ba,
skakałam na główkę, w końcu wychodzi mi to prawie perfekcyjnie.
Wróciliśmy to położyłam się na słoneczku i tak zasnęłam na
godzinę. Obudziło mnie krzątanie się mojej rodzinki, która
sprzątała bo zbierało się na burzę! Ledwo weszłam do domu i
rozszalała się ogromna wichura i ten grad wielkości piłki do
golfa, damn! Mimo wszystko obiad zjedliśmy na tarasie, ale tym razem
zadaszonym. Później usiedliśmy wszyscy w salonie i graliśmy w
simsy, monopol, scrabble, ogólnie było bardzo przyjemnie. Do czasu
kiedy, zza okna zaczął spadać grad wielkości kamieni. Zalało nam
piwnice, ale chwilę później znów wyszło słońce i uporaliśmy
się szybko z tym problemem. Wyszliśmy na dwór, zrobiłam kilka
zdjęć i spacer nad jezioro całą familią- tak, jak lubię. Na
wieczór zostawiliśmy sobie ognisko, pisałam sobie sms z tą małpą,
która wspomniała o mnie w swojej notce! Spędziłam czas do 2 w
nocy przy żartach superwujka, lubiętobardzo! Pomaszerowałam
do łóżka, bo już wiedziałam gdzie śpię.
Wtorek,
07.08.12
Dziś
pierwsze co zobaczyłam była uśmiechnięta buźka mojego bąbla,
który krzyczał niezwykle głośno: Pata leniwy śpiochu,
wstawaj! No to ja wedle
polecenia wstałam, poszłam zrobić sobie herbatę i tak wyglądało
moje śniadanie. Położyłam się jeszcze na chwilę na tarasie,
zaczęliśmy grać w monopol i tak zleciły trzy godziny. Później
przyjechały ziomki i bawiłam się z pięknym Michasiem, który po
wczorajszym wypadku miał ładne fioletowe oczko, ale tak czy inaczej
uśmiech nie schodził mu z twarzy. Kiedy już pojechali to szybki
spacer na mały, uroczy mosteczek i było cudownie. Mam kilka zdjęć
z tamtego miejsca, więc na pewno się nimi pochwalę. Wieczór i
standardowo ognisko, spać poszłam około północy, czyli każdego
dnia coraz wcześniej. Noc była taaaaka, gorąca!
Środa,
08.07.12
Dziś
wstałam mega wcześnie, ale nie żałuję. Szybki prysznic,
śniadanie jeszcze szybsze i pojechałam z tatą na szybkie zakupy. A
później pyszna kawka w słońcu na tarasie i zakupy w Morągu,
upatrzyłam sobie kilka rzeczy więc jak tam wrócę to pewnie będę
już w ich posiadaniu. Kiedy wróciliśmy to zdążyłam się tylko
ogarnąć i znów powitaliśmy gości, którzy przywieźli najlepsze
ciasto na świecie, nigdy tak pysznego nie jadłam. Rozpadało się,
ale niepogoda towarzyszyła nam tylko przez chwilę, kiedy już
wyszło słońce to poszliśmy nad jezioro, jak dla mnie było zbyt
zimno żeby się kąpać, ale później żałowałam, że nie mam na
sobie stroju. Jednak zrobiłam kilka zdjęć, które bardzo mi się
podobają. Wróciliśmy to naszym towarzystwem poszliśmy na górę
grać w monopol, czyli standardowe popołudnie. Dużo czasu
spędziliśmy nad grą, później obiad i ponownie jezioro, tym razem
pływałam, doszlifowałam moje skakanie i nadal jest perfekcyjnie,
skromnie mówiąc. Później znów monopol, rozpalanie ogniska z
Piotrusiem, sprzątanie samochodu, czyli pracowita spędzona część
dnia. Później goście nas zostawili, a my na górę, włączyliśmy
film, zmieniłam miejsce do spania, pomęczyłam się trochę z
telefonem i zasnęłam śmiejąc się z
zachowań ludzi przez sen. Miałam okropny sen, bardzo okropny...
Czwartek,
09.08.12
Dziś
obudził mnie Dawid ze słowami: wstawaj! Idziemy do sklepu zaraz! No
to ja poleciałam przed lustro uczesać włosy w warkocze, które
lubi fajny Ktoś, później
prysznic i śniadanie na podwórku. Trochę padało, ale
stwierdziliśmy, że to „u sąsiada”, więc szliśmy mimo tego,
że czekało nas kilka kilometrów równego marszu. Zrezygnowaliśmy
tuż za zakrętem i biegiem wróciliśmy do naszego domku. Do sklepu
samochodem, w drodze złapał mnie lekki nerw, ale minął od razu
kiedy dojechaliśmy na miejsce i Ala stwierdziła, że wpadliśmy w
„kłapkę” wybierając tą drogę. Po powrocie krótka drzemka,
pomoc przy obiedzie i zmiana fryzury, na taką o której zawsze
marzyłam, niestety zdjęć nie mam. Ale może jutro zrobię. Później
poszliśmy do domku i przy kominku graliśmy w monopol, rodzinnie.
Chwila i włączyłam sobie komputer, grałam sobie i słuchałam
muzyki. Później znów monopol i film. Miło spędzona noc- kocham
to. I znów połykamy tęczę bąbelku, kocham Cię!
:* A no i nie mogę zapomnieć o tym, że dostałam dziś w prezencie
pyszną kanapkę, dzięki!
Piątek,
10.08.12
Brutalnie
obudzona o godzinie 6.30, by uczesać ciocię, nie sprzeciwiałam się
i poszłam szybko dwa piętra niżej, zrobiłam co do mnie należało
i uciekłam z powrotem do mojego łóżeczka. Dwie godziny dosypiałam
i obudziła mnie mama, ogarnęłam się i pojechaliśmy do Morąga,
małe zakupy już przy, które powtarzamy jutro. Wróciliśmy to
zjadałam śniadanie, włączyliśmy film i tak minęły dwie
godziny. Później zabawa z moim kochanym
bąblem i obiad, monopol i słuchanie muzyki. Za chwilę ognisko,
dlatego pisze tu teraz, a nie w nocy tak jak zawsze, bo nie wiem czy
będę tu spać i czy będę miała dostęp do komputera, bo mam
bardzo dużo planów na tą noc, bo to już przedostatnia, którą tu
spędzam. Jutro całkowicie zaplanowane, nie marnuję ani chwili.
Dziś czuję się dobrze, naprawdę dobrze mi z tym wszystkim co mnie
otacza, ale tęsknię powoli do mojej szarej rzeczywistości i do
moich kochanych dziubasków!
Życzę sobie dziś CUDOWNEGO wieczoru i PRZEPIĘKNEJ, gwieździstej
nocy.
Sobota,
11.08.12
Dziwny dzień,
śniadanie z Dawidem na dole w towarzystwie bajek, później kawa na
podwórku. Spacer z Alicją nad jezioro i później Morąg. Wracając
zahaczyliśmy o ładną polankę, z której mam kilka fajnych zdjęć.
Później pływaliśmy łódką i znów jezioro. Okropne
samopoczucie, bierze mnie przeziębienie, więc teraz kiedy wszyscy
siedzą przy ognisku i 'świętują' ostatnią noc, ja siedzę przy
komputerze i oglądam filmy, to beznadziejne , że nie mogę
wychylić nosa poza domek. Wracając do filmów, den mnie poruszył
do szpiku kości, łzy w oczach mam do teraz i chyba sen mi przeszedł
dziś na dobre. Jutro rano pobudka i szybkie śniadanie z pakowaniem
i po południu witam mój kochany dom, do którego tęsknię całym
sercem. A teraz ja biorę się za zdjęcia i w sumie to już nie mogę
doczekać się publikacji tego posta za całe pół dnia, które
będzie się pewnie ciągnęło wieczność!
NIEDZIELA, 12.08.12
Jestem już w domu i nie potrafię opisać słowami tego szczęścia. Podsumowując wyjazd- nie mogłam sobie wymarzyć lepszego- było PRZEPIĘKNIE. A teraz ja odpoczywam włączę sobie muzykę i ogarnę się i może pójdę na jakiś spacer, żeby rozładować emocje. Wieczorem napisze coś na spokojnie, coś zupełnie innego. A teraz pochwalę się zdjęciami i przesyłam moc babcinych buziaków.
ładnie piszesz! będę tutaj wpadać! ; )
OdpowiedzUsuńa i ja zacząłem: http://www.ochkarol.blogspot.com/
Och Karol, z pewnością będę śledzić!
Usuń