niedziela, 27 kwietnia 2014

happiness is having You in my life

cześć, 
przecież Wam nie powiem, że coś pęka. Tego się nie da opisać słowami, wiecie? Oddalaliśmy się od siebie każdego dnia, wypuszczałam Was z rąk i to cholernie bolało, myślałam, że nie będę w stanie tego zatrzymać ale znów Was mam, znów jest mi z Wami pięknie ;-) mam nadzieję, że Wy czujecie to samo, bo na tym zależy mi najbardziej. nie chcę żeby m ędzy nami było coś nie tak. pewnie znowu zależy mi za bardzo, ale jak pomyślę że mogłabym Cię stracić to boli nie każdy kawałek ciała. Za szybko się przyzwyczajam, to moje przekleństwo. Najgorsze jest to, że tego się nie da oduczyć. Tak chyba po prostu ma każdy, kto choć raz poczuł się samotny. Liczę jednak, że ja już nigdy nie poczuję się samotna, mam przecież moich cudownych ludzi, z którymi idę krok w krok i zdobywamy kolejne szczyty. Góry przenosimy dłońmi, a sercami rozpalimy niejedno ognisko naszych wspólnych wspomnień. Jednak chyba najpiękniejsze jest to, że mimo tego, że nie wszystko kończy się sukcesem to potrafimy nadal być razem i starać się do upadłego tylko po to, by po prostu być razem. przyjaciele to największy skarb, przekonuję się o tym każdego dnia. trudno jednak cieszyć się własnym szczęściem, kiedy dookoła tyle smutku w najbliższych, kiedy czuje się totalną bezsilność i kiedy sama obecność nie wystarcza, choćbym starała się jak mogę to jestem przegrana na starcie ale zrobię wszystko co w mojej mocy, dla nich przecież warto jest poświęcić wszystko. warto też czasami patrzeć w przyszłość nie tylko ze strachem w oczach ale przez okulary pokazujące tylko te piękne chwile które nas czekają. przecież jest ich niesamowicie dużo. za moment zaczyna się majówka, idealna chwila ma odetchnięcie i nabranie sił na kolejne męczące dni szkoły. plany piszą się same, w głowie snuje się tysiąc myśli jak wykorzystać każdą wolną chwilę przy boku moich wspaniałych ludzi. później poligon, który jest dla mnie wielką zagadką i którego chyba nie chce. jeszcze moment został do pięknej niebieskiej 18, która spędza mi sen z powiek. nie chcę już czekać na odpowiednie momenty, najlepiej będzie je wykreować sobie samodzielnie, po swojemu. 



                      hold my hand and we will run away ;-)
















garstka moich ulubionych na obecną chwilę, 
chciałabym tu pisać i pisać ale jakoś moja głowa nie dostarcza mi
żadnych sensownych słów tylko krąży gdzieś wśród ulubionych piosenek. 
'nic nie zmieniać, tak jak jest jest dobrze' 
patrząc na to z tylko mojej perspektywy byłoby pięknie 
ale ogromnie chcę żeby w Waszym życiu tez zagościło trochę
spokoju i bezpieczeństwa, trzymam za to mocno kciuki. 
wracam niebawem, będzie teraz mnóstwo czasu i stworzę 
odpowiednie momenty do tego by tu wrócić, choć na chwilę.
a Wam życzę dużo słońca, kawy i kogoś bliskiego u boku,
trzymajcie się P. :-) 

środa, 16 kwietnia 2014

wish you were here

cześć, wróciłam trochę ponarzekać bo to ostatnio najlepiej mi wychodzi.
wszystko kolejny raz mi się komplikuje i kolejny raz pogubiłam się całkowicie.
myślałam, że łatwiej będzie mi żyć w zgodzie ze samą sobą. chciałam chociaż raz zrobić coś dla siebie, tylko dla siebie. bo skoro każdy dookoła nie patrzy dalej niż na czubek własnego nosa, to ja nie mogę? no właśnie nie mogę, serce mi pęka od środka ale to już mój własny problem, jeden z wielu problemów z którymi jestem tu teraz sama. jestem tu teraz sama, ale nie tylko teraz, sama byłam też wczoraj, przedwczoraj i przez kilka ostatnich dni, trudno jest postawić wszystkie karty na ludzi, którzy nie mają czasu na chwilę rozmowy, a może mają czas ale po prostu nie chcą? trudno jest w czyichś myślach bywać coraz rzadziej, w pamięci osiadać powoli kurzem, o sercu nie wspominając. dobrze, że jest jeszcze jeden człowiek w którego sercu nie zmieniłam miejsca. przepraszam, że nie potrafię być jedną z wielu. 

zamknięcie oczu i udawanie, że wszystko jest w porządku, nie jest trudne.
Ale jak długo można iść z zamkniętymi oczami?

piątek, 4 kwietnia 2014




życie mogłoby w końcu pozytywnie zaskoczyć, tyle ostatnio w około rozczarowań, że w obliczu tego czuję się jak igła w stogu siana. pytanie tylko czy te rozczarowania biorą się same z siebie czy to my sami napędzamy ten mechanizm, który sprawia że ręce opadają. 

wracam tu kolejny raz kiedy czuję, że w moim życiu coś się pieprzy albo wywraca do góry nogami, wtedy jakoś najłatwiej znaleźć moment by napisać kilka słów właściwie do samej siebie, bo czytając swoje wpisy po jakimś czasie mogę stwierdzić, że to mi najbardziej one pomagają. trudno jest znaleźć mi słowo, które mogłoby opisać to co aktualnie się u mnie dzieje, stanęłam chyba po środku labiryntu z którego trudno jest mi się wydostać i każda droga którą wybiorę okazuje się być zła, czas na odpoczynek i logiczne przemyślenie co powinnam dalej robić bo nie mogę ciągle kierować się sercem, które by mnie najchętniej wzniosło ponad to wszystko i dało totalną swobodę bycia sobą, której niestety czasami brakuje. 

brakuje też ludzi, których z moim życiu coraz mniej. dziwnie jest patrzeć jak traci się znaczenie w oczach tych, dla których kiedyś byliśmy niezastąpieni. czas się chyba przyzwyczaić do tego, że wszystko ma swoją datę ważności, moja chyba dobiega końca. całe szczęście, że są jeszcze Ci, którzy są zawsze i dla których ja mogę zawsze być. dobrze jest mieć ludzi, do których mogę wrócić mimo wszystko i wiem, że z takim samym ciepłem jak dawniej zostanę przyjęta z każdym problemem albo po prostu ochotą rozmowy, których ostatnio tak bardzo potrzebuję, bo cudowne uczucie kiedy ktoś chce z Tobą porozmawiać tak po prostu, nie mając w tym żadnego interesu. 

brakuje mi uśmiechu ludzi mojego życia, cieszę się że choć na kilka dni mogłam zapomnieć o wszystkich problemach i pobyć w ich towarzystwie tak bezstresowo, przy nich jakoś zawsze bezpieczniej i spokojniej. 
najwspanialsi dziadkowie, których może mi zazdrościć każdy i mimo tego, że są ode mnie okropnie daleko to czuję jak przytulają mnie myślami. do tej sielanki chyba tęsknię najbardziej. 

tyle narzekania w tej notce, że chyba wstyd mi za samą siebie że jestem taką marudą. cieszę się jednak, że w moich myślach (które jeszcze nie weszły do wglądu publicznego jak inne moje niesamowicie prywatne rzeczy) jest coraz więcej pozytywnego nastawienia. mam nadzieję, że ze zmianą miesiąca na kwiecień i zmianą pory roku na wiosnę i w moim życiu będą jakieś zmiany, oczywiście te pozytywne. dobrze byłoby znów beztrosko patrzeć w błękitne niebo i mrużyć oczy do słońca. słońca obsypującego kolejny raz moją zieloną twarz piegami, które coraz bardziej zaczynam lubić. mam nadzieję, że będzie w nim więcej przyjaciół, do których moje serce rwie się z rozpaczy. mam nadzieję, że w końcu na dłuższy czas zamieszka u mnie uśmiech od ucha do ucha i że na dobre zostaniesz przy mnie Ty, mój osobisty uśmiechu i najbardziej denerwujący człowieku na świecie. 

jedna z tych kartek na której widok uśmiech najszczerszy

ulubiony duet na wolne wieczory 

moje stare królestwo w nowej odsłonie, które czeka na mnie z
utęsknieniem każdego popołudnia

moje małe zarośnięte mchem marzenie

dreams come true

standardowo angielska ale i tak tęsknotki

okropny Patryk, który urozmaicał moje przerwy
do czasu aż nie rozleniwił się w domu na dobre

bezsmakowe truskawy na rozpoczęcie wiosny z moim serduszkiem

i pięknie wspomnienia do kolekcji :)

jeśli nie masz po co żyć to znajdź coś,
 w imieniu czego mógłbyś umrzeć :)




środa, 19 marca 2014

happiness is..

coraz częściej moim głównym celem dnia jest walka ze swoimi słabościami, jest cholernie ciężko i czasami na prawdę brakuje mi już sił. ale przecież muszę dawać radę, bo kto da radę jak nie ja? wieczory spędzone przy biurku nad sterta bzdurnych tematów do nauczenia nie sa tym, o czym marzę. dziś jest pięknie, dziś jestem sama na moim ulubionym miejscu a od książki, która skradła moje serce odrywa mnie co jakiś czas potrzeba kolejnego kubka ulubionej kawy. to niesamowite że kombinacja niecałych 35 liter zamknięta w 350 stronach może tak bardzo zmienić nastawienie do życia. nie chce kolejny raz obiecywać zmian na które nie mam siły, przecież każdy jest dla kogoś ważny, bez znaczenia na to jakim człowiekiem jest z zewnątrz, bez znaczenia na to co pokazuje światu swoim zachowaniem. najważniejsze jest to, co możemy zauważyć tylko sercem a ja pokazuje to już osobom, które moglabym zliczyć na palcach jednej ręki. przykre, że ludzie odchodzą i przykre, że czasami pozostawiają po sobie w sercu niewielką dziurę, której nie da się zapełnić. ale taka już kolej rzeczy, czas się z tym pogodzić i uzbroić w cierpliwość, kiedyś przestanie boleć. czas odłożyć na bok sentymenty i zacząć żyć tym co tu i teraz. a jeżeli tu i teraz nie jest dobrze to może czas zacząć patrzeć na życie przez lupę, przybliżając to, co sprawia nam największą przyjemność, przybliżając uśmiechy bliskich, słońce o porabku, zapach kawy, wygodne łóżko, szczere rozmowy i bliskość przyjaciół, którzy przecież powinni być zawsze. czas zacząć marzyć drobnymi marzeniamk, a wtedy te wielkie będą niesamowitą radością, której mimo tego ze często brakuje to na pewno za jakiś czas wróci do mnie na dłuższa chwile, cierpliwości.
póki co moim największym szczęsciem jest kochać i być kochaną, bo tego nie odbierze mi nikt ;)

niedziela, 23 lutego 2014

wait for spring

promienie słońca, które powoli otwierają mi powieki późnym porankiem są cudowne i mam nadzieję, że będą robiły to już tak nieustannie aż do następnej zimy. wiosna już dawno trafiła w nasze rozgrzane miłością serca, powoli wkracza w umysły i pozwala planować kolejne cudowne akcje w towarzystwie moich wspaniałych ludzi, cieszę się max!
nie pamiętam kiedy ostatnio w moim życiu był tak burzliwy od przemyśleń okres, wiosna to najlepszy czas na zmiany, wprowadzam w życie wszystko to, co obiecałam sobie podczas moich nocnych przemyśleń i trzymam mocno kciuki, by wszystko udało się tak, jak to sobie wymarzyłam. nie trudno jest być człowiekiem który gdzieś pośród rozterek dnia codziennego gubi głębszy sens i staje się egoistyczną jednostką pragnącą mieć wszystko na własność. zdecydowanie trudniej jest, kiedy już zdamy sobie z tego wszystkiego sprawę, kiedy przyjdzie czas na to by stanąć twarzą w twarz tym problemom, które z pozoru są niczym, a spędzają sen z powiek, nie wiem kiedy stałam się tym typem człowieka, którego nigdy nie tolerowałam, ale wiem że jestem na dobrej drodze by przezwyciężyć to, co we mnie najgorsze. dawałam radę nie raz, tym razem też dam, mam motywację, dzięki której byłabym w stanie zmienić świat, ale po co skoro mój zakątek jest piękny, a ludzie którzy wypełniają moje wolne chwile mają najcudowniejsze uśmiechy we wszechświecie.
kończymy już 2 miesiąc tego roku, a ja dopiero teraz uświadamiam sobie jak pięknym czasem dla mnie on będzie. tyle planów i marzeń, które spełnią się już niebawem. w okienkach mojego kalendarza przy kolejnych datach zaczynają pojawiać się wpisy o dniach, które mają wielkie szanse by przejść do tych najpiękniejszych w życiu, tych które wspomina się na stare lata w zimowe wieczory przy kominku w towarzystwie najlepszych przyjaciół i kubku gorącego kakao. słońce, które już kilka godzin temu powędrowało gdzieś na drugą półkulę, kolejny raz pozwala mi przekonać się, że jest jedną z najlepszych motywacji do korzystania z życia w pełnym jego wymiarze. 
nie mogę doczekać się długich spacerów bez marznących dłoni, siedzenia na trawie i śmiechu do łez, rowerowych wycieczkach i w sumie nie tylko tych rowerowych, ważne by nie kończyły się wypadkami, nawet jeśli zostają po nich słodkie blizny w kształcie serduszek. nie mogę doczekać się ognisk i picia zimnego piwa przy każdej okazji. czekam na zdjęcia pełnych słońca, ulubioną ławkę na drzewie, mrożoną kawę w gorące popołudnia i odkrywanie kolejnych zakątków świata w towarzystwie moich przyjaciół, którzy wiem, że będą zawsze. uśmiech od ucha do ucha pojawia mi się na twarzy na samo wspomnienie o przepełnionej gorącem Warszawy bo wierzę, że jeszcze tam wrócimy by podbijać kolejne piękne miejsca i linie autobusowo-tramwajowe. 
muszę przyznać, że jestem cholernie szczęśliwa, tylko to mi na dziś zostało.
uśmiechajcie się więcej bo nigdy nie wiecie kto mógł zakochać się w waszym uśmiechu :)!

to tylko dzisiejsza ja
#mojeżyciemojeyolo



mój ulubiony Patryk ze szkolnych przerw
niedługo złapie już rok, jeden z tych dni,
które w sercu zostają na zawsze,
'kto jak nie my?'


mój najsłodszy blond chłopiec

najważniejsi ludzie w moim życiu, cudownie jest żyć ze świadomością,
że ma się przy swoim boku, takich którzy będą mimo wszystko,
trudno jest mi sobie wyobrazić weekend bez waszej nieobecności,
a co dopiero resztę mojego życia, które mam nadzieję nie skończy się
w wieku 28 lat, bądźcie zawsze i promieniujcie uśmiechem, bo dzięki Wam
chce się żyć :)

moja siostra z bezapelacyjnie najpiękniejszym uśmiechem
pod słońcem, dobrze wiesz jak ważną osobą dla mnie jesteś,
mam nadzieję, że moje życie nadal wypełnione będzie Tobą
po brzegi jak ulubiony kubek gorącą kawą o poranku.
 
Sebi, który skrada moje serce każdego dnia.
najwspanialszy facet pod słońcem, który pomimo
obsesji na punkcie swoich włosów nadal jest tak samo
uroczy. 'patrzy na mnie i widzę w tych oczach coś, czego
szukałam od lar'- to by wystarczyło. fnasf, pamiętaj.

<3


 





poniedziałek, 20 stycznia 2014

fnasf


"Tylko raz kochasz tak, że zatrzymujesz czas,
Tylko raz możesz dotknąć nieba w innym wymiarze"

nie było mnie tu już tu cholernie długo, ale za każdym razem jak wracam mam ten sam problem- "jak zacząć?" 
jest tak wiele rzeczy i chwil, którymi chciałabym się podzielić ale teraz to wszystko jest tak mało ważne. zdecydowanie lepiej wychodzi mi 'realne' życie- trudno je nazwać całkowicie realnym ciągle nosząc głowę w chmurach. jestem szczęśliwa, bezgranicznie. zamyka się w moim życiu kilka rozdziałów jednocześnie, razem z nimi zamyka się pewna część mnie ale nie ubolewam nad tym wcale. czas zacząć patrzeć realnie na to co się dzieje dookoła z wiarą, że szczęście nie opuści, a jeżeli tak już się stanie to tylko na moment, bo każdy przecież potrzebuje odpoczynku. dziękuję z całego serca najwspanialszym ludziom w tym układzie słonecznym, za każdy dzień który wypełniają swoimi uśmiechami. nie wiem czym sobie na Was zasłużyłam ale możecie mi zazdrościć. chciałbym dać Wam jeszcze od siebie wiele słów ale może następnym razem.
trzymajcie się ciepło bo za oknem robi się znów coraz zimniej i uśmiechajcie się często (:

jedna z moich ulubionych opcji na zimne popołudnia i
wieczory z moimi najsłodszymi uśmiechami
:fnasf:tak bardzo:*


najbardziej wkurzający Patryk pod słońcem,
ale jednocześnie najlepszy jakiego znam 


moje kochane słoneczko od foszków i najbardziej uroczego
uśmiechu pod słońcem

i moja najsłodsza M do której moje serce i łóżko tęskni już długie
tygodnie ale jeszcze tylko chwila 
i Pompeczka, właścicielka najwredniejszego rozumu na świecie
ale jednocześnie jedna z najśmieszniejszych istot jakie znam






ps. odliczam dni do ferii, które będą z pewnością cudowne, can't wait! 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

sm;)e

HELLO MY LOVER 

kolejna jesień i moje życie znów całkowicie się zmienia, lubię to. w głośnikach ulubione kawałki i pełno myśli, które chcę dziś tu przelać.przede wszystkim chyba powinnam wspomnieć, że jesień jak każdego roku ssie i przynosi mocno nieoczekiwane zmiany. Zmiany, które w moje życie wnoszą więcej niż mogłabym się tego spodziewać ale chyba właśnie wstępuję na ten właściwy peron i czekam na pociąg, który zawiezie mnie prosto do krainy 'szczęście' bez żadnych awarii, przesiadek i postojów. Wierzę, że w końcu uda mi się osiągnąć te 100%, przecież tak niewiele brakuje.


nie pierwszy już raz uświadamiam sobie, że w moim życiu grono ludzi na których mogę liczyć i o których warto walczyć jest coraz węższe. całe szczęście, że potrafię przejść koło tego z podniesioną głową i uznać, że po prostu nie warto. czas w końcu zacząć prawidłowo dobierać sobie bliskich. ludzie chyba nie zasługują na tyle zrozumienia ile im go daję. szkoda, że tak późno dostrzegamy, to co powinniśmy widzieć u progów wszystkich znajomości. dziś już wiem, że ludziom nie warto jest ufać, a jeżeli już się przełamiemy to tylko tym, którzy są z nami 'od zawsze' i przede wszystkim na zawsze. 


długo czekałam na czas, kiedy wszystko zacznie się układać tak, jak to sobie zaplanowałam. dziś mogę powiedzieć, że los pisze mi dobry scenariusz. scenariusz, który chyba już nie zawiera żadnych 'czarnych charakterów'- całe szczęście. blisko mnie same najlepsze mordeczki, za które gotowa jestem oddać więcej niż mam. takich przyjaciół jak moi pozazdrościł by mi każdy, więc ogromne DZIĘKUJĘ w waszą stronę, jesteście najwspanialsi i nie oddam Was za nic! 


mamy już 2 grudnia, więc powoli zaczynamy wkraczać w ten super słodki przedświąteczny okres, mnóstwo ludzi biegających po sklepach i szalejących na widok kolorowych bombeczek i migających światełek na sklepowych wystawach. z roku na rok podoba mi się to wszystko coraz mniej i zauważam, że coraz mniej świąt w świętach. najważniejsze są jednak pierogi mamuśki i uśmiechnięte szeroko twarze mojej rodzinki do której całe moje serce tęskni niemiłosiernie. ale już niedługo się spotkamy


moja słodka blond, która dzielnie broni każdego kęsa
jedzenia, który może być w jej posiadaniu. KC :*





♥ 

moje najwspanialsze dwa misiaczki

największe pomarańczowe serduszko, dla
największego pomarańczowego szczęścia ♥ 


moja słodka M, za którą moje łóżeczko tęskni całe tygodnie,
żeby każdego weekendu przytulić ją do siebie

"nigdy nie walcz o przyjaźń, o prawdziwą nie trzeba, o fałszywą nie warto"
kocham Was całym moim sercem i wiem, że walczyć nie muszę,
jesteście najlepsze :*
jak na tak długi czas jak mnie tu nie było, napisałam strasznie mało, ale zdecydowanie bardziej kręci  mnie to realne życie i oddaję mu się całkowicie, w wielkim skrócie napisałam to co dla mnie ważne, najważniejsze chowam głęboko w sobie. wrócę tu pewnie za cholernie długi czas, więc życzę Wam ciepłej herbaty na wieczór i jakiegoś 36.6 obok, buziaki! 



"Nie umiemy żyć ze sobą, nie możemy żyć bez siebie, Dobrze nam bywa bez siebie, ale ze sobą jak w niebie. Jesteśmy dla siebie jak chiński znak równowagi, Coraz bardziej jestem pewien, że los dobrze nas zaprowadził. Nie możemy istnieć bez siebie jak bez nocy dzień, Jak bez ciemności światłość, jak bez życia śmierć, Wiem, że rany na sercu przeze mnie zadane się goją powoli. I wiem, że to boli, Ty jesteś moją ostoją i chociaż nasze życia. To walka dwóch różnych światów. Moje życie bez Ciebie byłoby jak ogród bez kwiatów, Ja czasami przy Tobie czuję się jak niemowa, Bo w słowniku nie ma takich pięknych słów, żeby Cię zdefiniować. I nawet wszystkie razem wzięte komplementy świata. Są za brzydkie, żeby kogoś takiego nimi oplatać. Jesteś cudem natury, moim natchnieniem Moją muzą, moją weną, moim przeznaczeniem."
 















wtorek, 13 sierpnia 2013

ki$$

Lato nam płata figle i szybciej niż powinno zaprasza na swoje miejsce jesień, 
słabo mi się to podoba ale dam radę.
Szczególnie teraz, kiedy żegnam to zapyziałe miasto na kilka pięknych dni.
Marzę tylko o pięknym słońcu i delikatnym wietrze, 
które aż będą zachęcać żeby piąć się dalej i starać się chwytać chmur.

Mało mnie ostatnio wszędzie, czas spędzam bardziej w świecie realnym
niż wirtualnym. Staram się czerpać z wakacji jak 
z najgłębszej studni, w której odkrywam same dobre rzeczy.
Uczę się wszystkiego na nowo, bo ludzie zbyt często mnie zawodzą,
więc nieustannie muszę coś naprawiać, nie w moich stosunkach 
z nimi bo na to już za późno ale w sobie, po to by nie tracić
kolejnych bliskich mi osób. Jestem pewna, że 
teraz przy sobie mam tylko najbliższych, nikogo więcej 
do szczęścia mi nie trzeba, dam więc wolną rękę losowi, który
rozłoży karty jak tylko chce, wiem, że z moimi przyjaciółmi sprostam
każdym przeciwnościom, wiem że nie rozdzieli nas nic.
To tak cholernie uszczęśliwia i na swój sposób daje poczucie bezpieczeństwa.

Moje wakacje są piękne, na prawdę. W przeciągu tych 47 dni przeżyłam
więcej niż przez wszystkie wcześniejsze wakacyjne miesiące razem wzięte.
Spotkały mnie chwile skrajnego smutku i skrajnego szczęścia. 
Nauczyłam odnajdywać się w wielu sytuacjach, o których wcześniej
nie miałam zielonego pojęcia. Piękne chwile, których nie zapomnę nigdy, 
bo będzie bardzo trudno zapomnieć zagubienia się w sercu mojego kraju, 
trudno będzie zapomnieć godzin zakupów, wydania prawie wszystkich 
pieniędzy w pierwszy dzień, które miały starczyć na kolejnych 4, 
trudno zapomnieć biletów wyproszonych, wszystkich chwil w oczekiwaniu 
na komunikację, muchy, obiadów, zimnej wódki, spacerów, widoków, zdjęć,
ludzi, uśmiechów, gołębi, chwil milczenia, szybkich decyzji,
kąpieli i nocy spędzonych w wyborowym towarzystwie.
uśmiech od ucha do ucha na samą myśl.

Tu na miejscu też spotkało mnie wiele przyjemności, 
godziny spędzone na działkach i na kocu, wszystko otulone
atmosferą wartą ucięcia ręki, serce próbujące dotknąć nieba,
długie spacery, deszcz nad głową, czas spędzony nad kartami,
wspólnie spędzone noce, piękne filmy na monitorze, tysiące ciepłych 
słów, głośne burze, świetna muzyka, głupie zdjęcia, dobre jedzenie,
były też godziny trudnych rozmów i trochę wylanych łez, 
ale wszystkiemu sprostaliśmy, zawsze damy radę. 
W końcu nie wyrzuca się tego co się psuje, tylko z całych sił
stara się to naprawić, dużo jeszcze pracy przed nami,
ale sprostamy, bo kto jak nie MY.

na dziś to chyba tyle, wszystko i tak pisane pod presją, 
bardzo chciałam tu być i nie zawieść samej siebie, to przede wszystkim.
może na koniec podziękuję całym sercem każdemu kto przyczynił 
się choć trochę do tego, że te wakacje są najlepsze na świecie.
kocham Was, mocno :* 


moja ulubiona ślicznotka, której szczególnie dziękuję, że jest zawsze
i nawet kiedy kłócimy się to szybko wszystko się rozwiązuje,
bardzo ważne miejsce w moim serduszku. 
szach i WAT i jesteś moja, a niedługo Twój dzień i już
nie mogę się doczekać i wiem, że Ty też :* 






Obiecaj mi, że kiedyś odnajdziemy szczęście,
a wszystkie złe wspomnienia zamienimy w lepsze.

Choć wiele się zdarzyło, wiem, że stać nas na więcej.