Jestem tu już tyle czasu, a męczyłam Waszych oczu ani razu czymś na prawdę długim. Także dziś, tego o dziwo zimnego i niezbyt miło spędzonego wieczoru postanowiłam to zmienić. Może jak napiszę tu co mi leży na sercu to wskaźnik mojego dobrego humoru wzroście o kilka znaczących procentów. Właściwie to o tym, co siedzi w mojej głowie teraz mogłabym pisać godzinami, dla zabicia czasu, dla poprawy samopoczucia, dla siebie, dla Was. Ale szczerze mówiąc nie chce mi się, no ale cóż. W końcu przydałoby się przejść do sedna sprawy. Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś nad zmiennością losu. Nad tym co ten sam los szykuje nam w życiowym scenariuszu, dla każdego indywidualnie. Przyznam się bez bicia, ja nigdy. Do dziś. Nie żałuję tego, takie rozmyślanie może zbabrać fabułę dobrego dnia, szczególnie kiedy robi się to w takt cicho grającej, melancholijnej muzyki. Mimo wszystko lubię to. Sentymentalna ze mnie osoba, więc jak na taką przystało wróciły wspomnienia. W mało odpowiednim momencie, ale na to już nic nie poradzę. Doszłam dziś do wniosków, które już dawno powinnam wyciągnąć. Moje życie jest naprawdę piękne, pełne wzlotów i upadków (kładę tu większy nacisk na wzloty) .Przeżyłam bardzo, bardzo dużo, wielu z Was nie domyśla się nawet jak dużo. Straciłam kilka ważnych osób w moim życiu, przyjaciół którzy mieli być na zawsze. Nie byli. Kilka razy straciłam wiarę w lepsze jutro, bo lepsze nie było. Straciłam też wiarę w ludzi, ale są takie osoby w moim życiu, które mi tą wiarę przywróciły. Moi przyjaciele są wyjątkowi, często mnie zawodzą, wytykają mi błędy, złoszczą się na mnie, krzyczą, ale za to ich kocham, bo są sobą. Kocham ich za to, że są przy mnie, że pozwalają mi być taką, jaką jestem na prawdę. Nie muszę przy nich niczego i nikogo udawać. Przyjaciele to skarb i ja nauczyłam się ten skarb doceniać, a to jest dla mnie najważniejsze. Wczoraj ktoś powiedział mi zdanie, które zapadło mi w pamięci 'Ja nigdy się nie poddaję, jeśli coś mnie osłabi to zwalniam, ale zawsze idę do przodu', życiowe to. Myślę nawet, że te słowa pasują trochę do mnie. Nie lubię się poddawać, poddawanie się jest dla słabych. Ja już nie jestem słaba, kiedyś byłam. Ale nauczyłam się żyć, nauczyłam się walczyć o swoje, być sobą i być blisko kogoś. Muszę być mocna w tym co robię, trzymać się ułożonego w głowie planu, realizować marzenia i nigdy się nie poddawać. Nie chcę żałować niewykorzystanych szans, nie chce żyć pod kogoś dyktando, nie chcę płakać po kątach. Jak pomyślę o tym co mnie czeka to entuzjastycznie uśmiecham się do siebie samej i mam ochotę zamienić te smęty w słuchawkach na coś przy czym będę mogła szeroko uśmiechnąć się do życia i tym uśmiechem podziękować mu za to kim jestem i z kim jestem. Przepis na szczęście jest jeden, nie oglądać się za siebie i nie żałować niczego co na naszej twarzy wywołało uśmiech. Ujęłam tu namiastkę tego co chciałam tu napisać, ale jakbym się rozpisała to nigdy byście nie skończyli tego czytać. Poza tym jestem głodna kogoś kto mi potowarzyszy w tą piękną noc przy kubku dobrej herbaty i milionach ciepłych słów szeptanych do poduszki. Mam ochotę na dobrą nockę, z dobrymi ludźmi i dobrą atmosferą! Ja idę pocieszyć moje oczy fajnymi dialogami na gadu gadu i uspokoić myśli dobrą muzyką! A Wam od dziś polecam uśmiechać się częściej, dobranoc nyguski ♥


'ja uśmiecham się do ludzi,
którzy jeszcze we mnie wierzą'