leniwie ciekną po szybach zachody słońca,
a ja postanowilam coś napisać bo przecież mam dużo czasu :)
pogoda w końcu zaczęła dopisywać i wakacje nabrały zupełnie innej barwy,
aż łatwiej sie obudzić rano kiedy słońce puka do okna i
delikatnie próbuje się dostać do pokoju i otworzyć mi oczy- uwielbiam takie poranki.
dzisiejsza noc trochę trudna, dwa smerfy zajęły moje łóżko i podłoga stała się
najlepszym przyjacielem, ale dałam radę. lubię mieć je blisko siebie.
wakacje- piękny czas o którym chciałoby się powiedzieć tak dużo,
szczególnie o tych tegorocznych bo są naprawdę piękne, mimo wszystko.
już teraz na samą myśl tego, co mnie spotkało mam szeroki uśmiech na twarzy.
każda chwila spędzona z moimi mordeczkami do czegoś zobowiązuje.
szkoda, że tak niewiele czasu spędzamy razem, ale jeszcze wszystko da się zmienić.
póki co czekam na poniedziałek, później środę i później koniec sierpnia
by razem z moim osobistym uśmiechem na literę M podbijać kolejne miasto.
ostatnio uświadomiłam sobie bardzo wiele ważnych dla mnie kwestii,
czas w końcu żyć teraźniejszością, nigdy nie będzie jak dawniej i to trzeba
w pełni zaakceptować, wraz ze wszystkimi skutkami. w końcu nic nie
dzieje się bez przyczyny. coś się kończy by kolejne rzeczy i znajomości
dały nam nowe rady na przyszłość, rady które pozwolą nam żyć pełnią życia.
moja głowa odmawia dziś pisania czegokolwiek, nie daje mi się skupić
chyba już żyje wieczornym koncertem, który jest na pewno dziś.
tymczasem ja uciekam do standardowych sobotnich czynności czyli
sprzątanie, sprzątanie, sprzątanie.
a Wam życzę miłego wypoczynku na te ostatnie tygodnie wakacji :*
dzisiejsza noc trochę trudna, dwa smerfy zajęły moje łóżko i podłoga stała się
najlepszym przyjacielem, ale dałam radę. lubię mieć je blisko siebie.
wakacje- piękny czas o którym chciałoby się powiedzieć tak dużo,
szczególnie o tych tegorocznych bo są naprawdę piękne, mimo wszystko.
już teraz na samą myśl tego, co mnie spotkało mam szeroki uśmiech na twarzy.
każda chwila spędzona z moimi mordeczkami do czegoś zobowiązuje.
szkoda, że tak niewiele czasu spędzamy razem, ale jeszcze wszystko da się zmienić.
póki co czekam na poniedziałek, później środę i później koniec sierpnia
by razem z moim osobistym uśmiechem na literę M podbijać kolejne miasto.
ostatnio uświadomiłam sobie bardzo wiele ważnych dla mnie kwestii,
czas w końcu żyć teraźniejszością, nigdy nie będzie jak dawniej i to trzeba
w pełni zaakceptować, wraz ze wszystkimi skutkami. w końcu nic nie
dzieje się bez przyczyny. coś się kończy by kolejne rzeczy i znajomości
dały nam nowe rady na przyszłość, rady które pozwolą nam żyć pełnią życia.
moja głowa odmawia dziś pisania czegokolwiek, nie daje mi się skupić
chyba już żyje wieczornym koncertem, który jest na pewno dziś.
tymczasem ja uciekam do standardowych sobotnich czynności czyli
sprzątanie, sprzątanie, sprzątanie.
a Wam życzę miłego wypoczynku na te ostatnie tygodnie wakacji :*





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz